2 miesiące temu

Kanibalizm – nie tak demoniczny, jak go malują?

W naszym ludzkim świecie kanibalizm opisywany jest jako zjawisko zarezerwowane dla psychopatów i umierających z głodu zwierząt.  W rzeczywistości zjadanie innych osobników swojego gatunku jest dobrze udokumentowaną strategią biologiczną. Historia naszego gatunku jest bogata w przykłady tego “ekscentrycznego” zachowania, począwszy od konsumpcji ludzkich części ciała w celach medycznych na terenie Europy, do bardziej epikurejskich form w Chinach.

Kanibalizmu u zwierząt

Jeszcze 15 lat temu część środowiska naukowego uważała kanibalizm wśród zwierząt za wynik jednego z dwóch czynników – braku pożywienia lub nienaturalnego dla zwierząt przetrzymywania ich w klatkach (co miało rodzić dziwne zachowanie). Jednym słowem było to spowodowane głodem albo warunkami niewoli. Niedawno jednak okazało się, że nie jest to prawidłowe rozumienie tego zjawiska. W rzeczywistości kanibalizm w królestwie zwierząt ma wiele funkcji, w tym między innymi jest elementem opieki rodzicielskiej.

Niektóre gatunki ptaków składają asynchroniczne jaja jako strategia “szalupy ratunkowej”. Jeśli jest wystarczająca ilość pożywienia, ptak wykarmi dwoje piskląt. Jeśli nie to matka zabije młodsze i nakarmi nim starsze pisklę, aby chociaż jedno przeżyło. Kanibalizm jest również strategią reprodukcyjną. Nowy samiec lwa, przejmujący kontrolę nad stadem samic, zabija i zjada wszystkie żyjące młode rywala, aby przekonać samice do przejścia na jego stronę.

Ciekawym przykładem może być również kanibalizm w grupie beznogich płazów z grupy Caecilians. Istnieją dwa rodzaje rozrodu u tych zwierząt – jedne składają jaja, drugie rodzą już żywe młode. Obie grupy mają przedziwny sposób adaptacji. W przypadku składających jaj wykluwające się pisklaki zjadają kawałki tłustej skóry ich matki, która następnie odrasta tylko po to, by została podskubana przez młode ponownie w przeciągu kilku kolejnych tygodni.

W przypadku odmian, gdzie rodziły się już żywe osobniki, naukowcy odkryli, że płazy rodzą się z zębami, które wypadają wkrótce po urodzeniu. Jak się okazało, młode używały ich do żerowania na bogatych w tłuszcz błonach śluzowych jajowodu matki.

Zapomniany kanibalizm

Pewne formy kanibalizmu praktykowane były w celach medycznych od średniowiecza w całej Europie, czasami nawet do początków XX wieku. Kiedy mówimy o kanibalizmie leczniczym, należy myśleć o spożywaniu krwi lub poszczególnych części ciała. W większości przypadków nie dochodziło więc do zabijania osoby spożywanej, choć prawdą jest również, że ciała osób zaraz po śmierci (lub chwilę przed nią) pozyskiwane z publicznych egzekucji również były wykorzystywane do spożycia.

Najbardziej przerażające jest to, iż uważano, że im bardziej gwałtowna śmierć, tym silniejsze i bardziej użyteczne leczniczo będą poszczególne fragmenty. Krew pobieraną w czasie egzekucji wykorzystywano do leczenia napadów padaczkowych, ludzki tłuszcz jako remedium na dolegliwości skóry. Zarówno szlachta, jak i plebs regularnie spożywały części ludzkiego ciała.

Dlaczego więc kanibalizm stał się tematem tabu?

Za to należy winić kulturę a dokładnie pisarzy. Wszystko zaczęło się od Homera, który w swoim dziele “Iliada” stworzył postać Cyklopa – jednookiego giganta, który zjadał ludzi. Takie zachowanie zostało opisane przez autora jako demoniczne, co zostało następnie przyjęte przez Rzymian oraz Szekspira. Kolejni autorzy podkręcili tylko efekt tej śnieżnej kuli. Bracia Grimm opisywali kanibalizm, aby straszyć dzieci, w “Robinsonie Crusoe” kanibalizm jest zachowaniem dzikich plemion. W końcu sam Freud przyłączył się do potępienia takiej postawy. Kanibalizm zaczął być opisywany jako zachowanie potworów.

Zachodnia kultura przyswoiła sobie ten sposób oceny kanibalizmu, uznając go, za najgorsze co można zrobić w sensie moralnym. W efekcie grupy, które nie postrzegały w tak negatywnym świetle pewnych aspektów kanibalizmu, również zostały napiętnowane jako niemoralne lub wręcz nieludzkie.

W czasie podbojów kolonialnych walka z praktykami kanibalistycznymi stała się jednym z celów odkrywców. Był to również świetny argument, aby zniszczyć daną społeczności. Kanibalizm był wystarczającym powodem, by przestać postrzegać obcych jak ludzi i rozpocząć ich eksterminację.

Wysyłając w XVI wieku zamorskie ekspedycje królowa Hiszpanii Izabela, przykazała Kolumbowi aby “traktować ludzi dobrze, chyba że są kanibalami, wtedy wszystkie zasady zostają wyłączone”. Szufladkując miliony mieszkańców Ameryki i Karaibów jako kanibali Hiszpanie dali sobie moralne przyzwolenie do zniewolenia i mordowania tych, których tam spotkali. Nie ma jednak dowodów, które jasno wskazywałyby, że te rdzenne grupy faktycznie praktykowały powszechnie kanibalizm.

Z kolei w Chinach ludzkie ciało było pieczone, gotowane, smażone i przetwarzane na zupy już od 2000 lat. Istnieje wiele przekazów na temat spożywania ludzkiego ciała, a także przepisów na przygotowanie z niego posiłków. Popularna w Chinach myśl konfucjańska, szczególnie koncept synowskiej pobożności, kładzie do dziś nacisk na szacunek i opiekę nad starszymi. W swojej skrajnej realizacji może prowadzić nawet do odjęcia sobie kawałków własnego ciała – na przykład wydłubanie gałki ocznej, aby wykarmić chorych krewnych, jako ostateczna instancja praktyk medycznych.

Ludzie jak zwierzęta?

W królestwie zwierząt istnieją tak naprawdę dwie główne przyczyny kanibalizmu – przerost populacji lub brak alternatywnych form wyżywienia. Historia pokazuje jednak, że umieszczając ludzi w podobnych warunkach, również zwrócimy się w stronę kanibalizmu, jak na przykład podczas oblężenia Leningradu. Głód doprowadzi do etapu, w którym ludzie albo zaczną spożywać dostępne ludzkie mięso albo umrą. Również w sytuacjach załamania rolnictwa, gdy nie ma innych sposobów na zdobycie pożywienia, ludzie zaczną uprawiać kanibalizm.

Powstrzymywanie się od jedzenia innych ludzi jest normą, jednak kiedy znajdziemy się w ekstremalnych warunkach, zasady te szybko znikają. Przykładem może być grupa amerykańskich pionierów The Donner Party, zdobywających Kalifornię, która w wyniku problemów organizacyjnych utknęła w wagonie kolejowym na całą zimę w 1846 roku. Z 87 osób przetrwało zaledwie 48, byli to ci, którzy zdecydowali się na akt kanibalizmu. Co najgorsze, jako iż w podróż udały się rodziny, ocaleni zjadali osoby spokrewnione.

Źródło: Smithsonianmag