2 lata temu

Czekolada. Historia niebiańskiego daru!

Pełnowartościowa czekolada gorzka obniża ryzyko zawału serca i pomaga organizmowi w wydalaniu tzw. złego cholesterolu. Czekolada mleczna natomiast, dodatkowo jest źródłem białka, a dla alergików nieprzyswajających kakaa, opracowano czekoladę białą. Jednak mimo iż od wieków doceniano właściwości wzmacniające czekolady, nie zawsze była ona smakołykiem. Można powiedzieć, że niegdyś picie czekolady było przykrym rytuałem.

Już od dawna wiadomo, że czekolada to nie tylko przysłowiowe niebo w gębie dla łasuchów, ale także afrodyzjak i fenomenalny kosmetyk. Już sam zapach czekolady sprawia, że poziom endorfin skacze nam jak oszalały. Jest również doskonałym źródłem magnezu, żelaza, niacyny oraz flawonoidów. Na świecie kuracje czekoladowe cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Każdy, kto pragnie pozbyć się skutków obniżonego nastroju, apatii czy po prostu wyczerpania nerwowego, powinien koniecznie skorzystać z kuracji czekoladowej. Coraz więcej uzdrowisk oraz zwykłych gabinetów kosmetycznych, oferuje kąpiele bądź masaże czekoladowe. Biorąc pod uwagę, że ziarna kakaowca kryją w sobie tyle dobra, nie należy dziwić się, że niegdyś roślina ta uznana została za najwyższy dar niebios.

Do Europy ziarna kakaowca przybyły dzięki Krzysztofowi Kolumbowi w 1502 r. Jednakże pierwsze wzmianki o uprawach tej niezwykłej rośliny przez Olmeków na terenach Mezoameryki, czyli współczesnej Ameryki Środkowej, pojawiły się już w okolicach 1750 r. p.n.e. Łączyli oni zmiażdżone ziarna kakaowca z wodą i kukurydzą, a wszystko doprawiali aromatycznym ziołami. Dopiero ich następcy, Majowie opracowali metodę przetwarzania kakaowca. Jako pierwsi poddawali ziarna fermentacji i prażeniu. Majowie poza mączką kukurydzianą zaczęli dodawać do czekolady miód oraz chilli, a wzmacniający i rozgrzewający napój nazwali xocolatl, co oznacza nie mniej, nie więcej, jak „gorzka woda”.

Napój był wypijany podczas uroczystości, świętych rytuałów i zarezerwowany był dla królów, wysokich rangą dygnitarzy oraz kapłanów. Motyw kakaowca pojawiał się również w ikonografii Majów, gdzie owoce drzewa kakaowego były symbolem życia i płodności. Niezwykły napój przypadł do gustu również Aztekom, którzy to uwielbiali eksperymentować i zaczęli ulepszać smak poprzez eksperymentowanie z dodatkami. W ruch poszły pieprz, wanilia i suszone rośliny oraz owoce, a napój stawał się coraz bardziej aromatyczny i utożsamiany z luksusem. Same ziarna kakaowca stały się tak cenne, że coraz częściej używano ich w charakterze waluty.

Co prawda, to Krzysztof Kolumb jako pierwszy przywiózł ziarna kakaowce na stary kontynent, jednak ten drogocenny towar rozpropagowany został przez słynnego konkwistadora Ferdynanda Corteza. Co ciekawe, Europejczycy na początku zdecydowanie nie podzielili zachwytów Olmeków, Majów i Azteków. Każdy, kto spróbował tego napoju bogów, z obrzydzeniem wylewał go, nie zamierzając już nigdy więcej wziąć tego gorzkiego ohydztwa do ust. Dopiero dzięki hiszpańskim mnichom, którzy wymieszali miażdżone ziarna kakaowca z gorącą wodą, cukrem, cynamonem i anyżem, europejczycy docenili ów napój. Mało powiedziane docenili. Wręcz pokochali do tego stopnia, że tak przyrządzoną czekoladę wypijano na koniec nabożeństwa. Hiszpanie w końcu zdali sobie sprawę, jak cenny skarb posiadają i już w XVI wieku, wprowadzono zakaz wywożenia ziaren kakaowca z kraju, a także pilnie strzeżono receptury oraz sposobu uprawy rośliny. Za zdradę tajemnicy czekała najwyższa kara- śmierć!

Jednakże mimo srogich kar, tajemnicy nie udało się długo utrzymać. O czekoladzie, dzięki Annie Austriaczce, która została żoną Ludwika XIII, dowiedziała się Francja i to dzięki nim, płynny smakołyk nabrał postaci stałej. Mimo że Hiszpanie opracowali metodę utwardzania czekolady, to jednak dopiero dzięki Francuzom świat mógł spróbować pralin. Jest rok 1679 i mimo tłustej konsystencji i nieprzyjemnego uczucia po skończonej konsumpcji, czekolada wchodzi w swój złoty, a właściwie srebrny okres, ponieważ złota era czekolady przychodzi dopiero wraz z XIX wiekiem. W 1828 r. Holender Konrad Van Houten opracowuje specjalną prasę odtłuszczającą ziarna kakaowca aż o 50%. W 1847 r. bracia Fry z Bristolu wypuszczają na rynek czekoladę w tabliczkach pod szyldem J. S Fry (obecnie Catbury), a w 1879 r. szwajcarski cukiernik Rudolf Lindt opracowuje konszę- specjalny mieszalnik nadający czekoladzie aksamitną konsystencję oraz niebiański smak.

Mimo tak ogromnego postępu w produkcji czekolady, świat nadal znał tylko czekoladę gorzką. Oczywiście, próbowano dodawać do konszy mleka, jednakże masa była zbyt rzadka, aby uzyskać z tego tabliczkę. Wszystko zmieniło się w 1855 r., kiedy to Henri Nestle odparował specjalną metodą krowie mleko, pozyskując tym samym skondensowaną formę białego napoju. Co ciekawe, mimo iż wynalazek Pana Nestle przyczynił się do stworzenia pierwszej tabliczki mlecznej czekolady, to nie on jest jej autorem. Twórcą, niezmiennie ubóstwianej przez świat słodyczy, jest sąsiad Henri Nestle – Daniel Peter.

Do Polski czekolada zawitała dzięki Augustowi II Sasowi z dynastii Wettinów, który był ogromnym miłośnikiem ciemnobrązowego napoju. Ciągle jednak był to przysmak dostępny tylko dla wybranych. Wszystko zmieniło się dzięki Ernestowi Karolowi Wedlowi, który opracował własny przepis na czekoladę pitną i rozpoczął tym samym historię jednej z najbardziej znanych w Polsce firm cukierniczych.

Obecnie mamy mnóstwo rodzajów czekolad. Mleczne, białe, gorzkie, nadziewane… I choć czekolada stała się towarem ogólnodostępnym i niekoniecznie ekskluzywnym, pamiętajmy przy pałaszowaniu kolejnej kostki, że nasi przodkowie, uznaliby nas za wybrańców bogów.

 

Przeczytaj także:

Czekolada jak mleko matki

Czy biała czekolada jest prawdziwą czekoladą?

Millennial pink – nad tym kolorem czekolady pracowano 10 lat