4 miesiące temu

Jak nauczyć się rozpoznawać fałszywe informacje w sieci?

Obieg fałszywych wiadomości za pośrednictwem mediów społecznościowych, zatacza coraz szersze kręgi, wzbudzając wątpliwości odnośnie jakości informacji online.

Żródło: unsplash.com

Źródło: unsplash.com

Ich wysyp miał miejsce podczas ostatnich wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Jak szacują eksperci z Pew Research Center, Facebook jest „najbardziej popularną społeczną platformą medialną”. Ponadto większość dorosłych Amerykanów aż 62%, uzyskuje informacje na interesujące ich tematy właśnie z social mediów.

U nas 26 mln Polaków korzysta z internetu, ponad połowa ma konto na Facebooku. [via] Wybór platformy medialnej do odbioru treści informacyjnych jest zależny od wieku. Młodzież wiadomości zdobywa głównie z internetu (47 proc.) oraz z telewizji (36 proc.). Wśród osób w wieku od 31 do 45 lat te preferencje wyboru odwracają się (internet 33 proc., a telewizja 53 proc.). Osoby w wieku od 46 do 60 lat wiadomości czerpią głównie z telewizji (internet 13 proc., a telewizja 73 proc.). Natomiast osoby najstarsze – powyżej 60 roku życia – zdecydowanie wybierają telewizję (80 proc.), a na drugim miejscu prasę (11 proc.). [via]

W świecie mediów społecznościowych pojawia się coraz częściej problem fałszywych informacji, które nie są już łatwą do rozpoznania satyrą.

Zarówno Facebook jak i Google są już w trakcie tworzenia specjalnego narzędzia w przeglądarkach, której będzie pomagać czytelnikom weryfikować informacje.

Najlepszą obroną przed fałszywymi informacjami jest zawsze umiejętność samodzielnego rozpoznania co jest prawdą, a co fałszywą informacją.

W jaki sposób możemy przygotować się do lepszego kwestionowania treści w świecie online?

Tradycyjne umiejętności czytania ze zrozumieniem, pisania, wyszukiwania oraz gromadzenia informacji nie są już wystarczające.

To co dzisiaj potrzebne jest globalnemu internaucie to zdolność do meta alfabetyzacji – czyli umiejętność łączenia ogromnych ilości informacji dostępnych w globalnej sieci w sensowną całość.

Dlaczego alfabetyzacja cyfrowa już nam nie wystarczy?

Konsumentami najnowszych gadżetów technologicznych i platform społecznościowych są dzisiaj głównie młodzi ludzie. Jednak nie zawsze rozumieją oni informacje przekazywane za pośrednictwem tych urządzeń, ani tego jak można stać się twórcami treści online.

Naukowcy z Uniwersytetu Stanforda stwierdzili niedawno, że jeśli chodzi o ocenę informacji, która przepływa przez kanały mediów społecznych dzisiejsi “cyfrowi tubylcy”, pomimo, że nurzają się w tym środowisku, mogą zostać łatwo oszukani przez dezinformację.

Prawda jest bowiem taka, że żyjemy w świecie, w którym brakuje tradycyjnych mechanizmów redakcyjnych, filtrujących informacje. System informacyjny opiera się również na różnych środkach i formach – poczynając od obrazów cyfrowych, memów, multimediów, blogów i inicjatyw społecznościowych jak np. wikipedia.

Wiarygodność wszystkich informacji nie jest łatwa do weryfikacji.

Problem istnieje już od jakiegoś czasu. W 2005 roku fałszywa historia o polityku Johnie Seigenthaler została opublikowana przez anonimowego autora w Wikipedii, wskazując mężczyznę jako zabójcę prezydenta Johna F. Kennedy’ego i Bobby’ego Kennedy’ego. Seigenthaler zakwestionował tę pozycję w encyklopedii i ostatecznie została ona skorygowana.

Na przestrzeni lat kilka innych tego rodzaju “żartów” krążyło po Wikipedii pokazując, jak łatwo jest tworzyć fałszywe informacje w Internecie.

Czym jest meta alfabetyzacja?

Alfabetyzacja cyfrowa umożliwia efektywne wykorzystanie technologii cyfrowych, a meta alfabetyzacja składzie nacisk na to, jak myślimy o danych informacjach i tematach. Osoby posiadające tę zdolność nauczyły się, w jaki sposób myśleć o przetwarzanych informacjach w oparciu o swoje uczucia i przekonania.

Pierwszym krokiem by to osiągnąć jest weryfikowanie źródeł informacji.

Osoby “meta” nauczyły się starannie odróżniać przede wszystkim charakter danej strony – czy jest ona formalna (jak np. portale prasowe, Polska Agencja Prasowa) czy nieformalne (posty na blogu lub Tweeterze). Ważne jednak by kwestionować informacje z obu tych źródeł, nie stawiając jednych nad drugimi, ponieważ coraz częściej wiadomości serwowane przez portale informacyjne mogą bazować na wpisach zamieszczanych przez polityków na portalach społecznościowych.

Po drugie osoby „meta” nauczyły się obserwować swoje uczucia podczas czytania newsa.

Przeważnie jesteśmy skłonni do szperania na temat danej informacji jeśli jest ona sprzeczna z naszymi poglądami i wydaje nam się kontrowersyjna. Rzadko kiedy szukamy dodatkowych źródeł jeśli informacja potwierdzam nasze przekonania i oczekiwania. Ważne jednak aby wyjść poza własne uczucia i zaangażować do oceny krytyczne myślenie, bez względu na temat.

Meta alfabetyzm pomaga nam zrozumieć kontekst, w którym pojawia się wiadomość, zwracając uwagę na to, czy informacja pochodzi z badań lub jest komentarzem redakcyjnym, odróżniać formalny i nieformalny charakter źródeł informacji oraz oceniać wartość komentarzy pozostawionych pod postem przez innych.

Działając w ten sposób będziemy skłonni do kwestionowania naszych założeń, zadawania sobie krytycznych pytań na temat tego, co czytamy oraz zaczniemy aktywnie poszukiwać dodatkowych informacji z innych źródeł.

Fakt, że informacja jest dostępna publicznie w mediach społecznościowych nie oznacza jeszcze że jest prawdziwa. Warto mieć na uwadze, że materiały towarzyszące informacjom (jak np. zdjęcia), mające nadać im autentyczności można łatwo zdobyć w sieci i nie oznaczają one większej wiarygodności.

Kolejną kwestią na jaką kładzie nacisk meta alfabetyzacja jest zrozumienie, w jaki sposób informacje są dostarczane i “opakowane”.

“Opakowanie” może być badane na kilku poziomach. Jednym z nich jest stwierdzenie, jakie medium jest używane – czy jest to tekst, zdjęcie, film, rysunek, ilustrację lub grafika. Drugi, to sposób w jaki informacja jest używana – czy dane medium ma się odwoływać się do naszych uczuć? Czy profesjonalnie wyglądający design dostarcza odpowiedniego poziomu wiarygodności dla przypadkowego odbiorcy?

Social media ułatwiają produkcję i dystrybucję wszelkiego rodzaju treści cyfrowych. Wszyscy możemy stać się fotografami lub cyfrowymi gawędziarzami wykorzystujacymi różnorodne narzędzia do produkcji dobrze zaprojektowanych materiałów.

Ale sam materiał może być używany do tworzenia celowo fałszywego komunikatu z atrakcyjnych elementów. Meta alfabeci nauczyli się odróżniać formalny i nieformalny charakter źródeł, które mogą mieć bardzo odmienne formy kontroli redakcyjnej.

Uczą się badać “opakowanie”, rozpoznawać, czy pozornie profesjonalna strona może być fasadą dla stronniczych wiadomości lub celowej dezinformacji.

Stać się odpowiedzialnym obywatelem

Ponieważ media społecznościowe stają się coraz ważniejsze w obiegu informacji, odpowiedzialny odbiorca powinien zdawać sobie sprawę z tego, jak każdy z nas współtworzy przekaz. Powinniśmy brać odpowiedzialność za udostępniane treści i zdawać sobie sprawę z konsekwencji, jakie wywoła udostępnianie podejrzanych i nie do końca wiarygodnych postów.

Istotne jest aby brać pod uwagę, w jaki sposób oddziałujemy na emocje innych osób z naszego wirtualnego kręgu społecznego. Obowiązek przekazywania rzetelnych informacji w wirtualnej przestrzeni publicznej spoczywa bowiem na każdym użytkowniku.