2 miesiące temu

Dwóch milionerów rozpoczęło poszukiwania „czerwonej pigułki”

Wydaje ci się, że faktycznie żyjemy w Matrixie? Gigantycznej symulacji komputerowej kierowanej przez wyższą formę inteligencji? Jeśli tak to… nie jesteś sam! Coraz więcej businessmanów z Doliny Krzemowej podziela tę opinię.

66-6-the-matrix

Elon Musk zasiał wątpliwość w umysłach nie tylko miłośników fantasty.

Jak donosi New Yorker „wiele osób z Doliny Krzemowej zaczyna mieć obsesję na punkcie hipotezy, że to co postrzegamy jako rzeczywistość, jest tak naprawdę symulacją komputerową. Dwóch milionerów posunęło się nawet do zatrudnienia zespołu naukowców, którzy mają za zadania złamać kod symulacji”. Jak widać poszukiwania czarowniej pigułki zostały oficjalni rozpoczęte!

Mimo iż w artykule nie wymieniono nazwisk owych zaniepokojonych milionerów amerykańska prasa spekuluje nad ich tożsamością.

Pierwszym miałby być Sam Altman dyrektor firmy Y Combinator, która zajmuje się finansowaniem start-upów.

W jednym z wywiadów miał ponoć stwierdzić, że „musi zacząć praktykować częstsze chodzenie do łazienki aby ludzie nie zorientowali się, że jest robotem”. Jak stwierdził Tad Friend, który przeprowadzał wywiad, „nie wyglądał jakby żartował”.

Drugim kandydatem jest sam Elon Musk, który stwierdził podczas konferencji Code Recode w tym roku, że szanse na to, że NIE żyjemy w symulacji są jak „jeden do miliarda”.

Według zastosowanej przez niego logiki, jest to oczywiste, patrząc na poziom zaawansowania technologicznego, który nasza młoda cywilizacja osiągnęła. Dla bardziej zaawansowanej formy życia, dużo dalej idące zastosowania technologiczne, nie powinny być żadnym problemem.

Musk twierdzi, że kwestia ta stanowi częsty temat rozmów w środowisku jego przyjaciół (prawdopodobnie bogatych przedsiębiorców). Niektórzy z nich mają być mocno zaangażowani w projekt wirtualnej rzeczywistości.

Obecne systemy virtual reality nie są oczywiście w stanie wprowadzić nikogo w wystarczająco przekonujący matrix, jednak mogąc przewidzieć przyszłe możliwości pytania o granice pojawiają się naturalnie.

Tymczasem kolejne poważne firm zaczynają mówić o możliwości życia w wirtualnej symulacji. Finansowy gigant Bank of America wylicza szanse na urzeczywistnienie się „scenariusza Matrix” bardzo wysoko, bo aż na 50 procent!

Twórca telewizyjnych programów edukacyjnych oraz inżynier Bill Nye skomentował problem dla portalu Think Big w następujący sposób:

„Czy żyjemy w grze komputerowej? Jak moglibyśmy się tego dowiedzieć? Nawet jeśli tak jest to twórcy tej gry uczyniliby ją na tyle skomplikowaną, że nie moglibyśmy tego się w żaden sposób dowiedzieć. Nawet nasze wspomnienia byłyby zaprogramowane. Udowodnienie, że żyjemy w wirtualnej rzeczywistości wymagałoby ogromnego wysiłku, jeśli ci się to uda – zrób to. Łatwo jednak wyobrazić mi sobie twórcę gry, który zaprogramuje ją w taki sposób, żebyśmy nie byli w stanie tego wykryć”.

Sceptycy mogliby zapytać dlaczego więc wszechobecny twórca nie powstrzymał nas w ogóle przed wysunięciem tej hipotezy? Lub jak doszło do powstania filmu „Matrix” jeśli chcą to przed nami ukryć? Może programiści naszego świata uznali te wątpliwości za niemożliwe do uniknięcia i postanowili rozładować je przy pomocy rozrywki?

Być może jednak „wiara w matrix” jest odpowiedzią zsekularyzowanej kultury na nieobecność Boga w naszej rzeczywistości? Czy wychodząc z matrixu uzyskalibyśmy odpowiedzi na dręczące nas pytania o cel życia i śmierci?