2 miesiące temu

Choroba Parkinsona wyleczona ludzkimi komórkami macierzystymi

Choć współczesna medycyna potrafi wyleczyć niejedną dolegliwość, to nie radzi sobie z chorobami neurodegeneracyjnymi.  Wkrótce jednak może się to zmienić. Naukowcom z Japonii udało się właśnie poczynić wielki krok na drodze do pokonania jednego ze schorzeń — choroby Parkinsona.

Niepokonane zaburzenia

Do najbardziej znanych chorób neurodegeneracyjnych należą demencje starcze: choroba Alzheimera i Parkinsona. Schorzenia te łączy jedno — powstają wskutek uszkodzenia komórek nerwowych tworzących ludzki mózg. To właśnie dlatego jednym z najpopularniejszych objawów owych zaburzeń jest utrata pamięci, ale również zakłócenie innych funkcji m.in. ruchowych czy sensorycznych. Inną cechą wspólną jest fakt, że dotykają głównie osoby w starszym wieku.

Niestety współczesna medycyna nie jest w stanie poradzić sobie z dolegliwościami polegającymi na postępującym wyniszczaniu naszego własnego ciała. Stosowane aktualnie metody leczenia działają doraźnie, jedynie spowalniając rozwój choroby poprzez wyrównanie poziomu niewystarczających (bo niewydzielanych przez uszkodzone komórki) neuroprzekaźników. Nie oznacza to jednak, że brakuje wizjonerskich pomysłów na zaradzenie tej sytuacji.

Jednym z nich jest chirurgiczne umieszczenie nowych tkanek w miejsce wyniszczonego fragmentu organu. Nie chodzi o transplantację całego mózgu, ale jedynie o wprowadzenie do niego świeżych komórek — takich, które nie noszą śladu choroby. Właśnie ten pomysł poddali próbie naukowcy z Japonii, starając się wyleczyć chore na Parkinsona małpy z gatunku Makak krabożerny. Wyniki badań opublikowali niedawno na łamach czasopisma Nature.

Na zdjęciu widoczny starszy człowiek podpierający się o laskę.

Choroba Parkinsona najczęściej dotyka osoby starsze. Jej negatywne skutki to głównie zaburzenia ruchowe oraz pochylona postawa ciała. Źródło

Realna nadzieja

Głównym mechanizmem odpowiedzialnym za rozwój choroby Parkinsona jest degeneracja neuronów dopaminergicznych, co w efekcie skutkuje dotkliwymi objawami. Zaliczyć do nich należy przede wszystkim spowolnienie ruchów, drżenie kończyn oraz zmiana postawy ciała. Wprowadzenie do mózgu zdrowych komórek dopaminergicznych powinno więc teoretycznie przynieść poprawę stanu osoby cierpiącej.

Żeby to sprawdzić, naukowcy z Uniwersytetu w Kioto podali Makakom substancję wywołującą efekty analogiczne do choroby Parkinsona. Następnie uzyskali pochodzące od ludzkich dawców indukowane komórki macierzyste (ang. IPSC), z których otrzymali prekursory neuronów dopaminergicznych. Te z kolei z powodzeniem transplantowano do małpich mózgów. Powodzenie przeszczepu wymagało dodatkowo sprawdzonej  wcześniej zgodności tkankowej między dawcą a biorcą oraz przyjmowanych leków zapobiegających odrzutowi.

Na zdjęciu widoczna małpa z gatunku Makak krabożerny występująca na terenach południowo-wschodniej Azji.

O tym, że komórki nerwowe przeżyły operację i zaadaptowały się do nowego środowiska, można było dowiedzieć się z danych uzyskanych przy pomocy tomografu oraz rezonansu magnetycznego. Jest to bardzo ważne, gdyż w potencjalnej praktyce szpitalnej, monitorowanie stanu przyjęcia się przeszczepu byłoby niezwykle istotne.

Jednak najważniejszymi sygnałami świadczącymi o powodzeniu całej operacji było faktyczne polepszenie się stanu zdrowia małp. Po dwóch latach od przeszczepu objawy choroby uległy znaczącej redukcji. Makaki stały się bardziej aktywne, zmniejszyły się drgawki, poprawie uległy ich ruchy oraz postawa ciała.

Zbawienne komórki macierzyste

W rzeczywistości nie były to jednak pierwsze tego typu eksperymenty. Już wcześniej wszczepiano komórki macierzyste do mózgów zwierząt, z powodzeniem hamując dalszy rozwój choroby. Niestety rodził się poważny problem natury etycznej, ponieważ w poprzednich badaniach wykorzystywano komórki macierzyste pochodzące z zarodków. Miało to sens, gdyż pobierano je z pierwotnych zawiązków mózgu, czyli z najlepszego źródła.

Przełom w badaniach Japończyków polega jednak na tym, że wykorzystali oni indukowane komórki macierzyste — takie, które przy pomocy technik laboratoryjnych pozyskać można ze zwykłych tkanek np. skóry albo krwi. Choć praktyczne używanie IPSC jest wciąż w powijakach (znamy je zaledwie od 10 lat!) i wymaga trochę dodatkowej pracy, to nie budzi żadnych kontrowersji. Ich wykorzystywanie nie wiąże się ze śmiercią zarodków.

Wkrótce więc indukowane komórki macierzyste mogą zacząć regularnie służyć w walce z niepokonanym wrogiem, jakim są choroby neurodegeneracyjne. Naukowcy chcą jeszcze w tym roku rozpocząć przygotowania do badań na ludziach. Mamy nadzieję, że szybko zapomnimy o starczych chorobach.