4 miesiące temu

Morski nomada, czyli idealny nurek

Człowiek nie jest zwierzęciem morskim. Jednak pewna grupa „morskich nomadów” jest lepiej przystosowana do nurkowania niż reszta naszego gatunku.

Zygmunt Bauman komentując nowoczesność, pisał o współczesnym człowieku jako o pielgrzymie i nomadzie, którego przestrzenią życia jest pustynia. Oczywiście nie chodzi tu o duży obszar pozbawiony zwartej szaty roślinnej i o małej ilości opadów, ale m.in. o krótko terminowość pozostawianych na niej śladów i ciągłą zmianę miejsca zamieszkania. Zresztą nawet pozostawiając na boku rozważania na temat kondycji współczesnego człowieka, wiadomo, że nomadyczność jest jednym z możliwych tradycyjnych sposobów życia w wielu kulturach także dzisiaj. Wystarczy przywołać bodaj najbardziej znanych współczesnych koczowników, czyli Beduinów. Jednak, jak się okazuje, nomadyczność nie musi kojarzyć się tylko z pustynią, ale także… z morzem.

Azjatycki morski nomada

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że człowiek nie jest stworzony do życia pod wodą. Na dowód wystarczy spojrzeć na to, jak wygląda sprzęt do nurkowania, a więc konieczne wspomaganie, jakie musimy ze sobą zabrać jeśli chcemy popływać w głębinach. Jednak nasze naturalne predyspozycje nie muszą być wcale identyczne. Najnowsze badania sugerują, że pewne żeglarskie społeczności zamieszkujące południowo-wschodnie wybrzeża Azji są lepiej przystosowane do spędzenia czasu pod wodą. Wszystko to oczywiście kwestia genetyki.

Absolutną podstawą teorii ewolucji jest założenie, że dana adaptacja, zdolności przystosowawcze wykształcają się i są rozpowszechniane ze względu na dostosowanie do konkretnego środowiska. Dlatego też trudno się dziwić, że pewne zdolności genetyczne związane z nurkowaniem odnaleziono wśród populacji opierającej swoją egzystencję właśnie na interakcji z wodą. Chodzi konkretniej o ludzi często określonych przez etnografów „morskimi nomadami” lub też „morskimi cyganami”. Zalicza się do nich zwykle kilka grup etnicznych koncentrujących się wokół azjatyckich wysp i południo-wschodniego wybrzeża tego kontynentu, których przedstawiciele praktycznie żyją na łodziach i tylko okazjonalnie przybijają do lądu.

 

Jak zwykle genetyka i… śledziona

Jak wskazuje Melissa Ilardo z Uniwersytetu w Utah, morscy nomadowie słyną z wprost niewyobrażalnych umiejętności nurkowania. Przykładowo przedstawiciele Bajau, czyli jednej z tego typu grup, potrafią wstrzymywać swój oddech przez ponad pięć minut w trakcie podwodnego polowania na ryby czy skorupiaki. Znając te niecodzienne możliwości, w gronie naukowców pojawiło się pytanie o to, czy są one tylko efektem wytrenowania organizmu, który musi mierzyć się z zadaniami związanymi z nurkowaniem od najmłodszych lat, czy też można znaleźć ich wrodzone podstawy?

Po przeprowadzeniu badań okazało się, że przedstawiciele Bajau mają zdecydowanie większe śledziony (niezależnie od tego, czy chodzi o czynnych nurków, czy też nie) niż przedstawiciele innej lokalnej społeczności Salaun, która nie ma tak silnej tradycji pływackiej. Cały sekret tkwi więc w tym, że większa śledziona może magazynować większą ilość natlenionych czerwonych krwinek, przez co nurek może wytrzymać dłużej pod wodą.

Naukowcom udało się też znaleźć dwadzieścia pięć wariantów genów, które są unikatowe tylko dla tej populacji. Przynajmniej kilka z nich wydaje się być skorelowanych ze zdolnościami we wstrzymywaniu oddechu i deprywacją tlenową. Podając tylko dla przykładu, ciekawy w tym kontekście okazał się gen o nazwie PDE10A, który ma odpowiadać za poziom hormonów tarczycowych. Te z kolei wiadomo, że wpływają na wielkość śledziony.

Wszystko więc jest rzecz jasna zapisane w genach, a nowe odkrycie związane z morskimi nomadami po raz kolejny wskazuje nam jak bardzo ewolucja, nawet w obrębie jednego gatunku, jest skorelowana ze środowiskiem występowania danej społeczności. Udowadnia też, jak bardzo my jako ludzie potrafimy się od siebie różnić.