4 miesiące temu

Wyglądać na godnego zaufania, czyli skąd wiemy czy komuś zaufać?

Jedni ludzie wydają się nam być bardziej godni zaufania, a inni mniej. Dotyczy to nawet, a może przede wszystkim osób, które widzimy pierwszy raz w życiu. Najnowsze badania wskazują, że kluczową rolę odgrywa tutaj fizyczne podobieństwo do znanych nam już ludzi.

Pamiętacie psy Pawłowa, czyli bodaj najbardziej znany przykład tworzenia się odruchów warunkowych? Fizjolog, noblista w dziedzinie medycyny, Iwan Pawłow, dając psom w laboratorium jeść zawsze przy akompaniamencie określonego dźwięku, doprowadził do sytuacji, gdy sam dźwięk powodował już wzrost produkcji śliny u zwierząt.

Postać zasłużona, badania znane i ważkie, ale co właściwie mają wspólnego z zaufaniem? Oriel Feldman Hall z Uniwersytetu Browna, jeden z autorów wspomnianych badań, zwraca uwagę, że „podobnie jak psy Pawłowa, które pomimo uwarunkowania na dźwięk konkretnego dzwonka śliniły się także na dzwonki o podobnych tonach, tak my używamy informacji o charakterze moralnym osób”. Naszym zaufaniem do obcych rządzi mechanizm oparty na nauce i podobieństwie nowo poznanej osoby, do którejś z tych, których zachowanie etyczne już znamy.

 

Gra w zaufanie

Jak wiadomo lepiej uczyć się na błędach. Wiadomo też, że mądry Polak po szkodzie, ale akurat w tym kontekście mówimy raczej o ponadnarodowych mechanizmach. Mówiąc wprost, chodzi po prostu o fakt, iż spotykając kogoś obcego, w jakimś stopniu obdarzamy go zaufaniem. Stopień tego zaufania, to czy mu ufamy, czy nie, zależy zwyczajnie od tego, kogo nam on przypomina. Jeżeli mowa o osobie, która jest naszym zdaniem godna zaufania, to ten sam pogląd przenosimy na nowo poznaną postać. Jeżeli nie i na myśl przychodzi nam okropny oszust, to możemy być pewni, że z tym obcym nie będziemy chcieli wchodzić w spółkę.

W jaki sposób sprawdzono funkcjonowanie tego typu mechanizmu? O grze w zaufanie, czy też popularniej – w „inwestora”, czyli jednej z ulubionych zabaw psychologów, już kiedyś pisaliśmy. Mamy w niej dwóch graczy: inwestora oraz powiernika, posiadających na wstępie określoną ilość pieniędzy. Gra rozpoczyna się w momencie, gdy inwestor musi bądź to przekazać swojemu partnerowi jedną trzecią swojego kapitału, przekazać mu połowę, bądź też nie dawać mu nic. Po wykonaniu ruchu przez inwestora badacz potraja zaproponowaną powiernikowi kwotę i teraz on decyduje, ile chce przekazać pieniędzy swojemu współgraczowi. Efekt jest prosty i bardzo prospołeczny – im więcej dasz i lepiej będziesz współpracował, tym więcej zarobisz. Oczywiście jest wiele wariantów przeprowadzenia wspominanej gry, a jeden z nich wykazał właśnie, że w momencie, gdy aktualny partner rozgrywki był podobny do jego godnego zaufania poprzednika, to zaufanie osób badanych rosło.

Intuicyjny wybór

Opisany mechanizm związany jest z intuicyjnym systemem odpowiedzialnym za tworzenie nierefleksyjnych przekonań bądź też po prostu, przyjmując terminologię Kahnemana i Tversky’ego, zautomatyzowanym systemem pierwszym. Potwierdza to także aktywność mózgu, którą  monitorowano w trakcie przeprowadzania eksperymentu. Okazało się, że w trakcie opisanych procesów aktywują się przede wszystkim obszary odpowiedzialne za uczenie się podczas pierwszego spotkania. W tym, między innymi ciało migdałowate bardzo istotne dla emocji i emocjonalnego uczenia się.

W końcu człowiek jako istota społeczna wchodząca w liczne interakcje, od których jakości zależy także jego sukces, musiał wypracować zautomatyzowane i szybkie mechanizmy pozwalające mu podejmować decyzje. Podobnie zresztą jak wykształcił się mechanizm wykrywania oszustów. Wprawdzie ocena czyjegoś potencjalnego zachowania na podstawie fizycznego podobieństwa do innej osoby może wydawać się dość zawodnym mechanizmem, ale stanowi pierwszą, podstawową i skuteczną, właśnie ze względu na swoją prostotę, bramę naszego zaufania do innych.