9 miesięcy temu

10 historycznych mitów nadal przedstawianych, jako fakty

Do zwycięzcy należą łupy… oraz przywilej pisania historii na swój sposób, zazwyczaj podkolorowując fakty, co często prowadzi do tworzenia błędnych założeń, mitów i zwykłych kłamstw, oraz przekazywania ich w takiej formie przyszłym pokoleniom.

Historia rzadko kiedy stawia prawdę przed dobrą opowieścią. W oficjalne wersje tych zamieszczonych poniżej można było łatwiej wierzyć, gdyż były bardziej popularne, lecz nie przedstawiają one faktycznych zdarzeń.

10. Pawłow używał dzwonka przy psach

Eksperymenty warunkujące rosyjskiego naukowca Iwana Pawłowa należą do najsławniejszych testów naukowych w historii. Dzwoniąc dzwonkiem przed podaniem jedzenia swoim psom, skojarzył te dwie czynności ze sobą w psich umysłach. W następstwie zwierzaki zaczęły reagować na dźwięk dzwonka, śliniąc się, warunkując tym samym tę reakcję na niezwiązane z jedzeniem, neutralne zdarzenie.

W rzeczywistości Pawłow był fizjologiem, nie psychologiem, a jego oryginalny eksperyment był nieco inny. Pawłowa interesowały bardziej sposoby działania ciała, a zwłaszcza wydzieliny produkowane podczas jedzenia. Opracował technikę „pozornego” karmienia. Polegała ona na usunięciu przełyku psa i nacięciu otworu w gardle. Dzięki temu jedzenie wypadało z powrotem, nie docierając do reszty przewodu pokarmowego, jednak nadal wywoływało reakcje ciała.
Następnie zbierał wydzieliny, takie jak ślina i soki trawienne do analizy. U kolejnego psa wykonywał nacięcie w dalszej części przewodu pokarmowego i powtarzał proces. Właśnie za ten eksperyment, Pawłow otrzymał nagrodę Nobla w 1904 r., nie za klasyczne warunkowanie.

Pawłow stworzył swój sławny test po tym, jak zauważył u swoich psów zwiększoną produkcję śliny za każdym razem, kiedy jego asystent noszący fartuch laboratoryjny wchodził do pomieszczenia, nawet kiedy nie miały być karmione. Koniec końców, doprowadziło to do innego eksperymentu, lecz dzwonki były używane rzadko, o ile w ogóle. Pawłow próbował różnych stymulantów, takich jak elektrowstrząsy, brzęczyki czy fisharmonie, lecz zazwyczaj preferował metronom.

9. Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji

Przez prawie 400 lat swojego istnienia, Hiszpańska Inkwizycja popełniła wiele karygodnych czynów. Dopiero w 1970 r. zaczęto się z niej śmiać za sprawą skeczu komików z grupy Monty Pythona, śmiele oświadczających, że „Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji!”

Mimo że prześmieszne, to twierdzenie nie było zgodne z prawdą. W rzeczywistości większość ludzi spodziewała się nadejścia Inkwizycji, ponieważ inkwizytorzy oznajmiali swoje przybycie w celu wywabienia heretyków, a także, aby dać ludziom jeszcze kilka tygodni na wyznawanie swoich grzechów. Rozpoczynając kampanię w nowej lokalizacji, Inkwizycja zazwyczaj brała udział w niedzielnej mszy. Przedstawiali wtedy Edykt Wiary lub Edykt Łaski, zachęcając ludność do ujawniania heretyków spośród siebie lub innych. Na ogół mieli na to od 20 do 40 dni.

Wielu ludzi przyznawało się dobrowolnie, w nadziei na uratowanie skóry. Jednak niebawem okazywało się, że samo-denuncjacja oszczędza im tylko najgorszej kary, czyli śmierci. Ponieważ herezja była uważana nie tylko za grzech, ale także przestępstwo, pokutnicy poddawani byli publicznemu sądowi. Mniejsze kary, które stosowano, to między innymi więzienie lub konfiskata majątku. Skazani musieli również ujawniać innych ludzi zaangażowanych w herezję, włącznie z członkami rodziny. W późniejszym okresie Inkwizycja nakazywała wiernym donoszenie na wszystkich podejrzanych o herezję osobników, pod groźbą ekskomuniki.

8. Feministki paliły staniki na protestach

Lata 60. były burzliwym okresem w Stanach Zjednoczonych. Kontrkultura rosła w siłę, gdy coraz więcej ludzi zaczęło odrzucać przyjęte normy społeczne. Ruch feministyczny był wtedy w szczególności silny. Nawet dzisiaj, kojarzony jest obraz kobiet zrzucających kajdany zniewolenia poprzez symboliczne palenie staników. Tak naprawdę jednak feministki nigdy tego nie robiły, a niektórzy twierdzą nawet, że pomysł ten stworzyli przeciwnicy feminizmu.

Niesławny zlot, o którym mowa odbył się w 1968 r. na gali „Miss Ameryki 1969”. Protestujące zorganizowały parodię konkursu przed Boardwalk Hall, gdzie odbywała się prawdziwa gala. Koronę otrzymała wtedy owca, symbolizująca postrzeganie kobiet, jako żywy towar. Uczestniczki wrzucały również różne kobiece produkty do kosza na śmieci. Były wśród nich staniki, ale też podpaski, gorsety, czasopisma Playboy, przybory do makijażu, lokówki i buty na szpilkach. Organizatorki rozważały podpalenie tych rzeczy, lecz nie uzyskały na to zgody.

Protest został szeroko nagłośniony, również przez reporterkę New York Post, Lindsay Van Gelder, która napisała artykuł „Płonące staniki i Miss Ameryki.” Porównywała w nim aktywistki feminizmu do mężczyzn palących swoje powołania do wojska, w proteście przeciwko Wojnie w Wietnamie, i tak narodził się mit. W późniejszych wywiadach żałowała, że zostanie zapamiętana za „wynalezienie” palenia staników.

7. Prezydent Stanów Zjednoczonych miał Czerwony Telefon do Rosji

Kubański Kryzys Rakietowy był prawdopodobnie najbliższą groźbie otwartej wojny nuklearnej sytuacją w dziejach ludzkości. W październiku 1962 r. Związek Radziecki umieścił na Kubie swoje pociski balistyczne z ładunkami jądrowymi w odpowiedzi na rozmieszczenie podobnych rakiet na terenie Włoch i Turcji przez Stany Zjednoczone. Doprowadziło to do patowej sytuacji, w której oba nuklearne mocarstwa niemal wypowiedziały sobie wojnę.

Gdy kryzys został zażegnany, za jeden z czynników znacznego pogorszenia sytuacji obwiniano słabą komunikację pomiędzy Ameryką a Związkiem Radzieckim. Dostarczenie wiadomości, wraz z jej odkodowaniem zajmowało prawie sześć godzin. Oba kraje zgodnie ustaliły, że niezbędna jest lepsza forma komunikacji.

Tak narodził się czerwony telefon. Mit mówi, że znajdujący się w Białym Domu aparat zapewniał bezpośrednie połączenie amerykańskiego prezydenta z Kremlem. Został też użyty w filmach „Doktor Strangelove” i „Czerwona Linia”, a później wykorzystywany w kampanii prezydenckiej Waltera Mondale’a w 1984 r., w reklamach skierowanych przeciwko swoim kontrkandydatom: Gary’emu Hartowi i Ronaldowi Reaganowi.

Prawdziwą „czerwoną linię” zainstalowano w 1963 r., lecz nie był to nigdy czerwony aparat telefoniczny, ponieważ technologia tamtych czasów po prostu tego nie umożliwiała. Oryginalny system korzystał z dalekopisu i radiotelegrafu. Wiadomość nadal jednak musiała przemierzyć drogę z Waszyngtonu, przez Londyn, Kopenhagę, Sztokholm, Helsinki do Moskwy. Pierwsza wiadomość wysłana tym systemem brzmiała: „Szybki, brązowy lis przeskoczył nad plecami leniwego psa 1234567890.”

6. Średniowieczna zbroja uniemożliwiała rycerzom poruszanie się

Jednym z najsławniejszych historycznych widoków, jest rycerz okuty w błyszczącą zbroję i machający mieczem. Zbroja z pewnością wyglądała imponująco, lecz ograniczała szybkość i mobilność rycerza. W istocie wielu uważa, że zmieniała noszącego ją śmiałka w niezdarnego błazna, niemal tak bezradnego, jak żółw leżący do góry nogami.

Historycy już od jakiegoś czasu są świadomi tego, że zbrojni rycerze byli bardziej zwinni, niż przypuszcza większość ludzi. Jednak dopiero w ostatnich latach pomyślano w końcu o przetestowaniu takiej zbroi. Zespół z Uniwersytetu w Genewie pod wodzą Daniela Jaquet’a ubierał uczestników badania w repliki pancerza, którzy następnie naśladowali zakres ruchów rycerzy przedstawiany na różnych obrazach i gobelinach. Badani wchodzili po drabinach, turlali się, skakali i machali mieczami na różne sposoby. Żadna z tych czynności nie okazała się specjalnie trudna do wykonania, nawet dla kogoś, kto nie jest wytrenowanym rycerzem.

Badacze poszli o krok dalej, powtarzając trening rycerski XV-wiecznego rycerza Jeana Le Maingre znanego też, jako Boucicaut. Wsławił się on nie tylko swoją siłą i wytrzymałością, ale również zadał sobie trud spisania aktywności podczas noszenia pełno-płytowej zbroi rycerskiej. Należały do nich wskakiwanie na konia, bieganie przez dłuższy czas, wspinanie się na mury oraz wchodzenie po wewnętrznej stronie drabiny. Badanym udało się zreprodukować wszystkie czynności bez większego trudu, a dodatkowo wykonali jeszcze kilka salt i gwiazd.

5. Napoleon zniszczył nos Sfinksa

Wielki Sfinks z Gizy to jedna z najbardziej znanych budowli starożytnego świata. Jest natychmiastowo rozpoznawalny dzięki swojej charakterystycznej cesze: brakującemu nosowi. W pewnym momencie ludzie zaczęli obwiniać Napoleona za zniszczenie tej części twarzy posągu. Podobno francuski cesarz rozkazał swoim żołnierzom odstrzelenie nosa ogniem armatnim.

Nie ma pewności gdzie i kiedy dokładnie pojawiła się ta wersja historii, lecz można ją łatwo obalić. Muzeum Brooklyn jest w posiadaniu rysunku Sfinksa z 1757 r. Należał do duńskiego odkrywcy Frederica Louisa Nordena z czasów jego podróży do Egiptu w 1738 r. i wyraźnie widać na nim Sfinksa bez nosa. To trzy dekady przed narodzinami Napoleona.

Mit obala również wybitny archeolog Mark Lehner, który mówi, że na twarzy Sfinksa widnieją ślady po prętach i dłutach, użytych w celu podważenia nosa. Co do prawdziwego sprawcy, jedyny pisemny dowód pochodzi od XV-wiecznego egipskiego historyka, al-Maqrizi’ego. Opisał on, że odpowiedzialny jest suficki Muzułmanin, zwany Muhammad Sa’im al-Dahr, który zniszczył nos, ponieważ rozgniewali go chłopi modlący się do Sfinksa o owocne zbiory.

4. Samobójczy skoczkowie z Wall Street w 1929 r.

Krach na Wall Street z 1929 r. był druzgocącym ciosem dla zachodnioamerykańskiej ekonomii. Wielu bankierów i udziałowców tracąc wszystko, decydowało się na zakończenie życia, skacząc z okien i dachów. Krążyła nawet plotka, że hotelowi recepcjoniści w Nowym Jorku pytali nowoprzybyłych gości, czy meldują się na noc, czy na skok.

Historia samobójstw na Wall Street jest często przytaczana i wielu ludzi nadal w nią wierzy, lecz pewne badania przeprowadzone jeszcze w latach 80. już ją obaliły. Ogólna skala samobójstw w Stanach Zjednoczonych osiągnęła najwyższy poziom w 1932 r., szacując ilość 17.4 samobójców na 100 000 Amerykanów. Jednak poziom ten już wcześniej stabilnie wzrastał w latach 20., jeszcze przed krachem.

Pomiędzy 24 października 1929 r., znanym, jako Czarny Wtorek, a końcem roku, The New York Times zgłosił 100 samobójstw oraz prób samobójczych w mieście. Tylko osiem osób zginęło w efekcie skoku z budynku lub mostu. Liczba ludzi, którzy popełnili samobójstwo w wyniku zdarzeń na giełdzie, wynosi jedynie dwa. W rzeczywistości skala samobójstw w tygodniach następujących bezpośrednio po krachu była niższa niż w ciągu lata. Choć niewątpliwie wielu ludzi zakończyło swoje życie z powodu kryzysu finansowego, bardzo niewielu zrobiło to, skacząc z wysokości a jeszcze mniej na samym Wall Street.

3. Polskie konie kontra niemieckie czołgi

Jednym z wielu przekonań, dotyczących II Wojny Światowej była niemożność odparcia sił niemieckiego Wermachtu przez nieprzygotowane polskie wojska. Twierdzenie to popierane jest często obrazem polskiej kawalerii, która uzbrojona w lance desperacko i beznadziejnie naciera na czołgi Panzer.

Prawdą jest, że Polska posiadała wiele oddziałów kawalerii podczas II Wojny Światowej, podobnie jak inne narody. Faktem jest również Bitwa pod Krojantami, gdzie polscy kawalerzyści, zwani Ułanami Pomorskimi zaatakowali niemieckie pojazdy. Jednak reszta historii to głównie propaganda nazistowska, a później także sowiecka.

Polska kawaleria nie ruszała do boju z lancami, a z karabinami. I technicznie rzecz biorąc, w walce nie brały udziału czołgi, a opancerzone samochody zwiadowcze.

Co najważniejsze, Polacy nie szli do walki, spodziewając się zmotoryzowanej armii. Piechota niemiecka dopiero co przekroczyła polską linię obronną, więc kawaleria miała zaatakować w celu spowolnienia nieprzyjaciela, dając czas polskim oddziałom do wycofania się. Nie wiedzieli jednak o niemieckich pojazdach stacjonujących w pobliżu, które dołączając do walki, przychyliły szalę zwycięstwa na korzyść Niemców. I chociaż polscy Ułani zostali zmuszeni do odwrotu, wykonali swoje zadanie, powodując przegrupowanie armii niemieckiej i spowolnienie jej natarcia.

2. Społeczeństwo Stanów Zjednoczone chciało lotu na księżyc

Kiedy Związek Radziecki wysłał swoją sondę, Sputnika 1 w przestrzeń kosmiczną w 1957 r., wywołało to natychmiastową reakcję Stanów Zjednoczonych, rozpoczynając tym samym Wyścig Kosmiczny. Ani Eisenhower, ani Kennedy nie chcieli tego, z obawy przed ogromnym obciążeniem tym krajowej gospodarki. Kennedy namawiał nawet do wspólnej misji księżycowej razem ze Związkiem Radzieckim. Ale pomimo ogromnych kosztów, przynajmniej amerykańskie społeczeństwo entuzjastycznie popierało program kosmiczny, prawda?

Tak naprawdę, tylko połowa Amerykanów była za eksploracją księżyca, nawet u szczytu popularności misji Apollo. Ankiety pokazywały, że publiczne poparcie dla programu kosmicznego utrzymywało się na wysokości nieco poniżej 50% przez większość lat 60. Według opinii publicznej, była to również jedna z pierwszych rzeczy, którą należało wyciąć z federalnego budżetu. Najwyższe poparcie, w wysokości 53% zanotowano dopiero po słynnym „wielkim skoku dla ludzkości” Neila Armstronga.

Wszystko to sugeruje, że to powody polityczne były głównymi czynnikami zaangażowania się Stanów Zjednoczonych w Kosmiczny Wyścig, a nie głos społeczeństwa. Jednym z powodów niechęci ludzi do programu kosmicznego, było ich mylne przekonanie o budżecie NASA. Według ankiet, amerykanie uważali, że NASA otrzymuje z państwowego budżetu 22% środków, gdzie w rzeczywistości było to tylko 4.3% w najbardziej zaawansowanym stadium Wyścigu Kosmicznego, a zazwyczaj otrzymywane środki nie przekraczały 1% pieniędzy z budżetu.

1. Neron rzucał Chrześcijan na pożarcie lwom w Koloseum

W rzymskim Koloseum oglądano wiele szalonych widowisk. Do tych najczęściej wspominanych obecnie należą walki gladiatorów oraz rzucanie Chrześcijan lwom na pożarcie. Jednak nie ma żadnych wiarygodnych dowodów na to, aby Chrześcijanie w ogóle byli zabijani w Koloseum, przez lwy czy w jakikolwiek inny sposób. Pomysł ten był głównie rozpowszechniany przez artystów i pisarzy Renesansu.

Dla jasności odbywały się skazywania Chrześcijan na damnatio ad bestias (potępienie przez bestie). Zabijanie ludzi przez zwierzęta w Koloseum również miało miejsce. Nie ma jednak dowodów na połączenie tych dwóch zdarzeń.

Faktem jest, że Neron nigdy tego nie zrobił, z jednego prostego powodu: Koloseum nie istniało za czasów jego panowania. Neron rządził do roku AD 68, a budowa Koloseum rozpoczęła się dopiero cztery lata później, już za czasów panowania Wespazjana. Neron często kojarzony jest z tym czynem, ponieważ według nowożytnych historyków, był pierwszym cesarzem rzymskim prześladującym Chrześcijan. Tacyt pisał, że Neron obwiniał Chrześcijan za Wielki Pożar Rzymu w 64 r. AD. Opisywał też, że Neron uśmiercał Chrześcijan przez palenie, ukrzyżowanie czy rozszarpanie przez psy. Nie ma jednak żadnej wzmianki o lwach.