2 lata temu

Najdziwniejsze tradycje ślubne na świecie!

Każda Panna Młoda przygotowująca się do ślubu doskonale wie, że tradycja każe mieć coś starego, coś niebieskiego i coś pożyczonego. Częstym obrazem są również przedślubne bramy, wykupowanie jej przez narzeczonego czy oczepiny. W zestawieniu z niektórymi obrzędami występującymi na świecie nasze należą do wyjątkowo łagodnych. Poznajmy najdziwniejsze ślubne tradycje występujące na naszej planecie.

Istnieje grupa zwana Daur, pochodząca z leżącej na terenie Chin Mongolii Wewnętrznej, w której to para, nim zatwierdzi wybraną datę ślubu, musi zabić kurczę, a następnie sprawdzić jego wątrobę. Jeśli wątroba jest zdrowa, data zostaje zatwierdzona, jeśli nie- trzeba podjąć następną próbę, proponując inny termin i zabijając kolejne kurczę. I tak aż do skutku…
Również w Chinach wśród członków ludu Tujia, Panna Młoda musi zacząć płakać na miesiąc przed ślubem. Każdego dnia, przez godzinę należy wyciskać łzy i lamentować. Po dziesięciu dniach do codziennego rytuału dołącza matka oblubienicy, a po kolejnych dziesięciu, babcia. Następnie dołączają inne kobiety z rodziny. Każda z nich lamentuje w innej tonacji, dzięki czemu tworzy się wokół Panny Młodej specyficzna pieśń. Pieśń szczęścia i radości.

Natomiast w innej części Chin, wśród ludu Yugur, narzeczony strzela do Panny Młodej z łuku. Strzały nie mają grotów i są tak skonstruowane, aby w razie trafienia nie zrobić krzywdy. Po wypuszczeniu trzech strzał Pan Młody zbiera je, a następnie łamie na kolanie, tym samym łamiąc wszelkie nieszczęścia, które mogłyby przeszkodzić wspólnemu pożyciu małżeńskiemu.


W Indiach z kolei, wśród kobiet urodzonych jako Manglik (z astrologii, czas, gdy Mars i Saturn znajdują się pod Siódmym Domem) panuje tradycja poślubiania drzewa. Manglik ze względu na datę swoich narodzin, uważa się za przeklęte. Podobno każdy mężczyzna, którego poślubią, umrze młodo. Dlatego też, aby uchronić wybranka przed przedwczesnym zgonem, Panna Młoda najpierw składa przysięgę drzewu, a następnie drzewo zostaje ścięte. Wszystko po to, aby z narzeczonej zdjąć klątwę.

W części Indii funkcjonuje także inna tradycja. Walka o buty Pana Młodego. Zanim mężczyzna podejdzie do ołtarza, musi zdjąć obuwie. Wtedy zaczyna się walka rodzin Państwa Młodych. Rodzina oblubieńca zobligowana jest jak najskuteczniej chronić obuwie, a rodzina narzeczonej musi je za wszelką cenę zdobyć. Jeśli im się uda, mężczyzna jest zobowiązany zapłacić okup, aby nie iść do ołtarza boso.


Na Borneo przyszli małżonkowie, w dniu swojego ślubu mają zakaz opuszczania pokojów. Nie mogą oni nawet skorzystać z toalety, a wstrzymywanie potrzeb fizjologicznych ma ich przygotować na trudy małżeństwa oraz oczywiście przynieść szczęście. W niektórych częściach Indonezji zakaz korzystania z toalet wydłuża się do trzech dni po ślubie.

W Korei natomiast panuje tradycja bicia stóp Pana Młodego surową rybą bądź kijami. Oczywiście tak, aby nie było to dla niego zbyt bolesne. Proces ten ma zapewnić mężczyźnie moc w trakcie nocy poślubnej. Na archipelagu Markizy, należącym do Polinezji Francuskiej, po zakończonym przyjęciu weselnym, goście kładą się twarzą do ziemi jeden koło drugiego, tak aby stworzyć dywan, po którym będą mogli przejść nowożeńcy.

W kulturze Zachodu, kobiety przed ślubem, zwykle się odchudzają, aby w sukni marzeń wyglądać jak najlepiej. W Mauretanii jest dokładnie odwrotnie. Dorodna żona o pełnych biodrach i piersiach, uznawana jest za gwarancję szczęścia oraz dobrobytu, dlatego też od momentu zaręczyn, kobiety przechodzą na wysokokaloryczną dietę, aby w dniu ślubu być jak najgrubsze. Jak bardzo niezdrowa jest ta tradycja, nie trzeba nikomu tłumaczyć.

Wśród Masajów, panuje zwyczaj opluwania Panny Młodej przez ojca. Nim wypuści on swoją córkę z domu rodzinnego, w ramach błogosławieństwa pluje na jej głowę oraz piersi. Po uroczystości zaślubin dziewczyna musi opuścić wioskę wraz z mężem, nie oglądając się za siebie. Ma ją to uchronić przed zmianą w kamień. Panowie natomiast, przez pierwszy miesiąc małżeństwa, zobowiązani są nosić stroje małżonki, tak aby wczuć się i zrozumieć ciężki los kobiety.

Jednak dziwne tradycje nie są zarezerwowane dla kultury azjatyckiej czy afrykańskiej. Europa wcale nie pozostaje w tyle i mimo iż coraz częściej wesela są „amerykanizowane”, to w wielu miejscach utrzymały się zaskakujące, często nieco obrzydliwe obrzędy. Między innymi w Szkocji, do tej pory „oczernia” się przyszłą Pannę Młodą. Według tradycji, po mocno zakrapianym wieczorze, przywiązuje się dziewczynę do drzewa, a następnie wylewa się na nią obrzydliwą ciecz, na którą składają się min zsiadłe mleko, stare ryby, kiełbasy, resztki z obiadu, zlewki różnych napojów. Mówi się, że jeśli narzeczona poradzi sobie z tymi pomyjami, wówczas poradzi sobie ze wszelkimi trudnościami w małżeństwie. Poza tym przedślubne poniżenie za pomocą oblania obrzydliwymi resztkami ma sprawić, że nigdy nie będzie ona upokorzona i poniżona przez przyszłego małżonka.

Jeśli komuś szkocka tradycja zdała się ciężka do zniesienia, to powinien poznać tradycję rodem z Francji. To stamtąd pochodzi chyba najbardziej obrzydliwy zwyczaj ślubny. Mianowicie Młoda Para, zanim uda się do sypialni, by spędzić noc poślubną, musi zjeść specyficzne danie… z toalety. Na danie niegdyś składały się zlewki i resztki z talerzy weselników, wrzucone do przygotowanej muszli klozetowej. Para zobligowana była spożyć ów przysmak i oczywiście miało im to zapewnić owocną noc poślubną. Obecnie tradycja ta kultywowana w wielu miejscach, została nieco zmodyfikowana. Aktualnie w nowej, lśniącej muszli klozetowej, Młodym serwuje się najczęściej płynną czekoladę, zupę gulaszową lub mieszanki z czekolady, bakalii i mleka. W każdym razie kolor specjału musi nasuwać odpowiednie skojarzenia.


Wiele tradycji ma na celu odegnanie złych duchów. Tak więc irlandzka Panna Młoda, podczas pierwszego tańca nie może oderwać stóp od ziemi. Inaczej narazi się na porwanie przez złośliwe wróżki. W Niemczech i niektórych regionach Polski nadal praktykuje się polterabend, czyli tłuczenie szkła w przeddzień ślubu, pod drzwiami domu Panny Młodej. Hałas i rumor podczas obrządku służy odpędzeniu wszelkiego zła. Albanki natomiast, przed owym złem bronią się same, konsumując związek małżeński dopiero w trzecią noc po ślubie.