10 miesięcy temu

Ekstrawertyk i nimfomanka, czyli o małżeństwie Salvadora Dalego z Galą

Od samego początku byli nierozłączni, Salvador uważał Galę za swoją muzę, ideał kobiety, która koniec końców stała się jego żoną (pomimo wielkiego sprzeciwu ze strony rodziny malarza). Dawała mu wskazówki nawet  dotyczące malowania. To właśnie ona prowadziła jego geniusz.

Gala Dali była niezwykłą kobietą, pełną sprzeczności. Z jednej strony oddana żona, opiekunka, czuwała nad geniuszem artysty, z drugiej matka, która porzuciła swoją jedyną córkę. Nie chciała jej widzieć, z nią rozmawiać, wydziedziczyła ją nawet z testamentu. Kobieta o zawiłej seksualności, upodobała sobie młodych mężczyzn.

Salvador nie był jej pierwszym partnerem. Początkowo związana była z poetą Paula Éluarda, który swoją drogą również miał skłonności do voyeryzmu (jak Salvador). Często przyglądał się jak jego żona odbywa stosunek z innym mężczyzną. Gala swoją postawą budziła pożądanie u mężczyzn, była drobna i miała niezwykłe, przenikliwe spojrzenie. Co uwiodło również kolejnego artystę, tym razem surrealistycznego malarza Maxa Ernesta. Niestety ta znajomość bardzo szybko się skończyła, ponieważ żona Maxa bardzo źle reagowała na Galę.

I dopiero później pojawił się Salvador, dziesięć lat od niej młodszy mężczyzna. Wówczas Dali dopiero zaczynał swoją karierę, wkraczał w kręgi surrealistyczne dzięki znajomość z Picassem. Młody Dali zakochał się w Gali od pierwszego wejrzenia, ona natomiast dostrzegła w nim ogromny potencjał. Gala w tym czasie stwierdziła, że zostaje z Salvadorem a mężowi zakomunikowała, że wraz z córką powinni wyjechać.

Salwador Dali był postacią niezwykle ekscentryczną. W momencie kiedy się nim nie interesowano skakał, na publiczne przemówienie przyszedł w stroju głębinowego nurka. Na spacery wychodził z dzwonkiem,  który komunikował otoczeniu, że Salvador jest w pobliżu. W pewnym momencie swojej kariery stwierdził również, że jego jeden obraz jest więcej warty niż wszystkie obrazy Picassa.

Gala była ogromnym wsparciem dla Dalego, robiła za niego wszystko, pilnowała nawet go podczas malowania. Sprzedawała obrazy, wpływała na jego warsztat, organizowała wystawy, była również jego modelką. Co więcej – pilnowała finansów. Jednym słowem Dali był od niej uzależniony. W swojej wypowiedzi stwierdził, że kocha Gale bardziej niż pieniądze, co oznaczało, że Gala była jego całym życiem. Przecież pieniądze zawsze kochał najbardziej.

Gdyby nie Gala, nie powstałoby wiele z dzieł Salvadora. Była dla niego ideałem kobiety. Jednak czas nie był łaskawy i dla Gali, wraz z wiekiem straciła swoje młodzieńcze piękno, swój wdzięk. A Dali właśnie wtedy zaczął rozwijać swoje życie towarzyskie. Dojrzały już Salvador czerpał korzyści ze swojego bogactwa, urządzał przyjęcia. Gala  zawsze adorowana zaczęła być wyszydzana. Mimo to, Salvador w dalszym ciągu był od niej zależny. Co więcej – nie nosił nawet przy sobie gotówki, ponieważ Gala się na to nie zgadzała!

Gala popadła w nałóg, jakim był hazard, wydawała mnóstwo pieniędzy na swoich utrzymanków. Zapraszała ich do Szwajcarii, obdarowywała kosztownymi prezentami.

Przyjęcia wydawane przez Salvadora często kończyły się orgiami, wynajmował do takich „wystąpień” osoby z agencji towarzyskich. Zaspakajał tym swoje skłonności ku voyeryzmowi. W tym czasie Gala miała już prawie 80 lat! Wiec z racji swojego wieku „tylko” dotykała młodych mężczyzn. Zaczęła zatapiać się w modlitwach.

Salvador kupił Gali zamek w Púbol. Było to miejsce tylko i wyłącznie dla niej, nikt nie mógł jej odwiedzić bez imiennego zaproszenia, owa forma również dotyczyła samego Salvadora.

Mówi się, że gdyby nie ona małżeństwo Dalich nie zdobyłoby takiej fortuny i sławy. To ona wszystkim kierowała, zajmowała się finansami i formalnościami. Byli nietypowym małżeństwem. Zarówno Salvador jak i Gala mieli różne zawiłości związane z ich seksualnością, co prawdopodobnie ich połączyło. Nie ograniczali się nawzajem, żyli w zgodzie a Gala pomimo starości była  miłością Salvadora.