6 miesięcy temu

Najnowsze wyniki badań dają nadzieję na lekarstwo na HIV

 

Pacjent z wirusem HIV mieszkający w Londynie stał się drugą osobą w historii wyleczoną z choroby po udanym przeszczepie szpiku kostnego, dając tym samym nadzieję na znalezienie lekarstwa na AIDS.

Ponad dekadę temu, Timothy Brown, berliński pacjent, który ujawnił publice swój stan zdrowia, stał się częścią historii, będąc pierwszą osobą na świecie „wyleczoną” z HIV. Podobnie, jak pacjent londyński, poddał się on przeszczepowi szpiku kostnego, w celu leczenia raka.

Obaj pacjenci otrzymali komórki macierzyste od dawcy z rzadką mutacją genetyczną genu CCR5, dającą im odporność na HIV. Brown przestał przyjmować antyretrowirusowe leki tłumiące HIV i od tamtej pory cieszy się zdrowiem. Naukowcy uważają go za wyleczonego. Londyński pacjent zaprzestał kuracji lekowej we wrześniu 2018 r. i do chwili obecnej nie ma oznak nawrotów wirusa HIV.

Procedura sama w sobie nigdy nie może być proponowana jako lekarstwo na HIV, ponieważ przeszczepy komórek macierzystych wiążą się z ryzykiem. Ludzie żyjący z wirusem mogą utrzymać zdrowie oraz prowadzić normalny tryb życia przyjmując codziennie pigułki.

Anton Pozniak, szef Międzynarodowego Stowarzyszenia Chorych na Aids (International Aids Society) stwierdził, że obwieszczenie tej nowiny jest momentem przełomowym w poszukiwaniach lekarstwa. „Mimo tego, że nie jest to praktyczna strategia leczenia na szeroką skalę, najnowsze odkrycia upewniają nas w przeświadczeniu, że HIV może być uleczalny. Mamy nadzieję, że doprowadzą nas one do opracowania bezpiecznej, niedrogiej i łatwej strategii osiągnięcia pożądanych rezultatów, przy użyciu technologii genetycznej lub technik antybiotykowych”.

Profesor Ravindra Gupta z Uniwersytetu College w Londynie, autor artykułu o pomyślnym leczeniu londyńskiego pacjenta opublikowanego w magazynie „Nature” twierdzi, że następnym krokiem mogłoby być edytowanie genu CCR5, pozwalającemu wirusowi wnikać w komórki.

„Wyznaczono pewien obszar działania w wyniku przypatrywania się edycji genu CCR5 u berlińskiego pacjenta. Mogliście też słyszeć o chińskich dzieciach poddanych eksperymentalnemu wytrącaniu tego konkretnego genu.”

Chińscy naukowcy modyfikujący geny u dzieci będących nadal w łonie matki, w celu nadania im odporności na HIV zostali globalnie potępieni, ponieważ eksperyment był niepotrzebny i ryzykowny. Jednak, jak mówi Gupta, edycja genu CCR5 u zainfekowanych pacjentów jest uzasadnionym celem.

„Drugi przypadek potwierdza, że to efektywny cel badań i prawdopodobnie najbardziej obiecujący jakąkolwiek formę walki z HIV”, mówi Gupta.

Pomimo, że obecnie miliony ludzi są w stanie dobrym i stabilnym, zażywając leki antyretrowirusowe, nie jest to długoterminowe rozwiązanie problemu epidemii Aids. „To ważne, ponieważ na świecie z HIV żyje 36 milionów ludzi. Obecnie, celem jest objęcie wszystkich chorych kuracją trwającą ich całe życie, a to ogromne przedsięwzięcie, zarówno w zakresie dostarczania leków, jak również upewnienia się, że wszyscy mogą otrzymywać leki przez dziesięciolecia. Dla krajów rozwijających się jest to również kwestia ceny.”

Brown, pochodzący ze Stanów Zjednoczonych był leczony w Niemczech w 2007 r. Cierpiał na ostrą białaczkę szpikową. Londyński pacjent został zdiagnozowany w 2012 r., z rozpoznaniem chłoniaka Hodgkina i – w przeciwieństwie do Browna – nie przeszedł radioterapii, za to obaj poddani byli chemioterapii. Przez 16 miesięcy po przeszczepie przyjmował leki antyretrowirusowe, dopóki on i jego lekarze nie zdecydowali o zaprzestaniu ich podawania.

Regularne badania krwi nie wykazały obecności wirusa przez dotychczasowe 18 miesięcy. Zdaniem Gupty, po trzech latach można śmiało przypuszczać, że wirus już nie powróci.

Profesor Gupta mówi, że pacjent czuje się szczęśliwy. „To była długa podróż, a on chorował od dawna. Rzecz jasna perspektywy lekarstwa i remisji spowodowały powstanie mieszanki niepewności i nadziei. Rozmawialiśmy o tym przez kilka ostatnich lat. Trudnym było, oferowanie komuś tyle nadziei, a następnie mówienie, że nie wiadomo czy to zadziała. Pacjent musiał głęboko przemyśleć zaprzestanie dalszego leczenia i zajęło mu trochę czasu, zanim się na to zdecydował. To ciężka decyzja, ponieważ trzeba przy niej pokładać swoją wiarę jedynie w to, co mówią lekarze.”