5 miesięcy temu

5 nieoczywistych ciekawostek na temat rekinów

Rekiny to jedne z najstraszniejszych zwierząt, a w dodatku kojarzą się z czymś miłym – z wakacjami. To dla nich bardzo krzywdzące, dlatego człowiek odpowiedzialny za ten wielki strach przed rekinami (autor “Szczęk”) ostatnie 10 lat swojego życia poświęcił na naprawianiu wyrządzonych rekinom szkód wizerunkowych. Rekiny naprawdę nie są takie straszne, jak się wydaje…

…chyba, że mówimy o żarłaczach – te są okrutnie przerażające. Sprawdźmy to.

1. Samice niektórych gatunków rekinów mogą przechowywać w sobie spermę samca, opóźniając zapłodnienie


Rekiny dzielimy na żyworodne i jajożyworodne – ta właściwość dotyczy jedynie części z gatunków żyworodnych. Rekordzistkami są samice żarłaczy błękitnych, które potrafią przetrzymać nasienie nawet przez 12 miesięcy, zanim zdecydują, że nastały odpowiednie warunki do zapłodnienia. Zaobserwowano też, że niektóre samice rekinów potrafią wydać na świat potomstwo, nawet jeśli nigdy w życiu nie miały kontaktu z samcem – nazywamy to partenogenezą bądź dzieworództwem.

2. Rekiny polarne żyją nawet 400 lat i większość tego czasu spędzają 600 metrów poniżej poziomu morza


Rekiny polarne zostały uznane za najdłużej żyjące kręgowce na Ziemi. W trakcie obserwacji gatunku pobrano materiał do analizy od 28 osobników i po badaniu radiowęglowym okazało się, że w tej grupie znajdował się osobnik, mający około 400 lat. Z obserwacji wynika też, że samice osiągają dojrzałość płciową w wieku 150 lat, a wzrost rekina wynosi 1 cm na rok życia. Dzięki temu wiemy już, że żeby oszacować wiek rekina polarnego, wystarczy zmierzyć jego długość. Naturalne miejsce bytowania tych wielkich ryb znajduje się około 600 metrów pod wodą, jednak czasem wypływają na powierzchnię, gdzie są w stanie upolować niedźwiedzia polarnego! Dobra wiadomość – choć występują tylko na półkuli północnej w wodach zbliżonych do wybrzeży Kanady, Grenlandii i Europy, to nie spotkamy ich w samym Bałtyku.

3. Rekiny mają swoje godziny szczytu. Największy ruch na ich standardowych ścieżkach przemieszczania obserwuje się między 19:00 a 20:00


Badanie, które tego dowiodło, przeprowadzono na północnym Pacyfiku na południowy zachód od Hawajów. Istnieje tam grupa wysepek koralowych, nazywana archipelagiem Sporad Środkowopolinezyjskich. Jedną z nich jest atol Palmyra – w trakcie drugiej wojny światowej stworzono tutaj sztuczny przekop na dnie morza, z którego, jak się okazało, bardzo chętnie korzystają rekiny udające się na polowania w strefie wewnętrznej. Naukowcy nazywają sztuczny przekop “autostradą”, ponieważ ruch rekinów jest tutaj tak duży, że czasem tworzą się tu najprawdziwsze podwodne korki komunikacyjne. W trakcie badań tego zjawiska użyto czujników (kamer akustycznych), które w ciągu miesiąca zanotowały obecność 1200 rekinów przemieszczających się kanałem. Dzięki tym badaniom dowiedzieliśmy się, że rekiny działają według codziennej rutyny i do południa “siedzą w domu”, późnym popołudniem wybierają się na polowania, a wieczorem, kiedy zaczyna się ściemniać, znów wracają do siebie.

4. Każdej zimy żarłacze białe spływają z całego Pacyfiku na obszar pomiędzy Meksykiem a Hawajami. Poświęcają na to nawet 40 dni. Do dziś nie wiadomo po co to robią

Już w listopadzie zaczyna się ten wielki “zlot” żarłaczy białych, na który wybierają się osobniki bytujące wzdłuż wybrzeży Pacyfiku. Najświeższe badania przeprowadzono na osobnikach z północno-wschodnicj wybrzeży. Tajemnicze miejsce spotkań, naukowcy nazwali pieszczotliwie Kawiarnią Żarłaczy Białych (White Shark Café) – to strefa o promieniu około 250 km, której centrum znajduje się 2000 km od najbliższego lądu, jest to więc miejsce wyjątkowo odosobnione, patrząc z perspektywy gatunku, który całe życie spędza na lądzie. Nie wszystkie żarłacze się tu wybierają, niewielka ich część pozostaje na wybrzeżu. Te, które docierają do “kawiarni”, spędzają tu co roku nawet kilka miesięcy i w tym czasie co 10 minut nurkują na głębokość około 300 metrów, po czym się wynurzają i tak w kółko. Naukowcy nie są w stanie jednoznacznie ocenić, dlaczego to robią i jaki to wszystko ma cel. Do niedawna sądzono też, że ten obszar oceanu jest biologiczną pustynią, jednak w ostatnich latach okazało się, że głęboko pod powierzchnią wody istnieje tu bogate życie, którego nie udało się zaobserwować w badaniach satelitarnych właśnie ze względu na to, jak głęboko się znajdowało. Rekinie spotkanie nie ma związku z potrzebą migracji (jak u ptaków), czy z okresem godowym, ani z niczym sensownym, z czym nauka próbowałaby je połączyć.

Kolejną ciekawostką jest to, że żarłacz biały jest jedyny gatunkiem rekina, który wystawia głowę ponad powierzchnię wody, aby obserwować ofiary. Ciężko jest też utrzymać go w niewoli, ponieważ złapane osobniki są bardzo agresywne – potrafią dosłownie rozszarpać inne rekiny, z którymi są w zbiorniku, ale odrzucają jedzenie (można powiedzieć, że prowadzą strajk głodowy), a kiedy zabiją już wszystko w swoim otoczeniu, to często popełniają samobójstwa, np. uderzając głową w ścianę zbiornika. To naprawdę wyjątkowo inteligentne, dzikie, nieokiełznane i straszne zwierzęta, które mają swoją małą kawiarenkę, schowaną gdzieś z dala od ludzi.

5. Około 50 gatunków rekinów świeci w ciemnościach

Ich skóra jest bioluminescencyjna i dosłownie świeci, a ich oczy są tak bardzo czułe na światło, że rekiny potrafią lekko rozświetlić swoją skórę, by dostrzec odbicia światła na ciele ofiary, a następnie ją upolować i samemu pozostać niezauważonym. To może wydawać się nieco dziwne, jednak w głębiach oceanów, gdzie nie dociera właściwie żadne światło, zmysł wzroku wśród zwierząt nie jest zbyt rozwinięty, więc świecący rekin nie zwraca na siebie uwagi. Rekiny swoją świecącą skórę wykorzystują też do komunikacji z innymi osobnikami, a nawet jako kamuflażu, by schować się przed większymi drapieżnikami. Tak, większymi od rekinów. Zdecydowana większość rekinów to naprawdę małe rybki. Jest tylko kilkanaście naprawdę dużych gatunków, pozostałe 500 to rybki, których byśmy się nie przestraszyli, a niektóre z tych świecących, zmieściłyby się na ludzkiej dłoni.

 

W poprzednim odcinku mówiliśmy o kolejnych wielkich drapieżnikach, największych na ziemi kotach, czyli o tygrysach.