3 miesiące temu

Chcesz być szczęśliwszy? Unikaj robienia tej jednej prostej rzeczy


Czy kalendarz towarzyski może wysysać radość z aktywności, które powinny być miłe i odprężające? Okazuje się, że tak!

Według badań, kiedy aktywność jest zaplanowana, przynosi mniej zadowolenia niż ta wykonywana spontaniczne. Dzieje się tak, ponieważ mamy tendencje do wrzucania wszystkich zaplanowanych wydarzeń do jednego worka – czy będzie to wizyta u dentysty, czy kawa z przyjacielem. To czyni z przyjemnych czynności bardziej spowszedniały obowiązek.

„Stają się częścią naszej listy rzeczy do zrobienia. W rezultacie stają się mniej przyjemne” pisze Selin A. Malkoc, jedna z autorek pisma, profesor marketingu na uniwersytecie Ohio State, wraz z Gabrielą N. Tonietto, profesorem w Szkole Biznesu Rutgersa.

Nadmieniają również, że istnieje wiele innych rzeczy zabierających nam wolny czas.

Cały czas planujemy nowe zajęcia, w obawie, że nie uda nam się ich wszystkich ukończyć. Malkoc – która ma wiedzę na temat postrzegania i spędzania czasu przez ludzi – wiąże nadmierne planowanie wolnego czasu z wartością, z jaką bardziej cenimy poczucie osiągnięcia celu niż zadowolenie.

„Skupienie na produktywności jest tak rozpowszechnione, że ludzie wręcz starają się, aby ich wolny czas był produktywny i chwalą się tym, że stale są zajęci”.

Co za tym idzie, robimy więcej, lecz mamy z tego mniej przyjemności.

„Kiedy są zaplanowane, zajęcia w wolnym czasie zdają się mniej swobodne a bardziej wymuszone – co okrada je z ich użyteczności” objaśnia Malkoc.

Artykuł czerpie częściowo z innej pracy, opublikowanej w 2016 r., w której Malkoc i Tonietto piszą o 13 badaniach, które przeprowadziły w celu zanalizowania przyjemności płynącej z aktywności w wolnym czasie. Ustaliły, że planowanie aktywności, jak na przykład mycie auta, przejażdżka, lub oglądanie zabawnego filmu wywołuje „wyjątkowy efekt tłumiący”.

W jednym z badań, 163 uczniów szkoły średniej otrzymało hipotetyczny kalendarz lekcji i aktywności. Kilkoro z uczniów poproszono o zaplanowanie zjedzenia mrożonego jogurtu z przyjacielem na dwa dni do przodu i dodanie tego zajęcia do kalendarza. Reszta miała spontanicznie udać się z przyjacielem na taki posiłek. Następnie spytano jak się z tym czuli.

„Ci, którzy zaplanowali spotkanie, podeszli do tego bardziej, jak do zadania” napisano w artykule.

Jeśli więc nie powinniśmy planować swojego wolnego czasu, jak mamy cokolwiek zrobić? Czy nawet zobaczyć się ze znajomymi? Odpowiedź, według Malkoc, to „powierzchowne planowanie”, co ma oznaczać spotykanie się na obiad lub drinka po pracy, lecz nie umieszczanie tego w ramach czasowych.

„Mimo że wydaje się trywialna, taka zmiana ma znaczący wpływ na ludzką psychikę: ponownie wprowadza elastyczność do zamierzonych aktywności”.

A jeśli nawet taki luźny plan spowoduje, że spotkanie się nie odbędzie, może odnieść w pewnych przypadkach lepszy rezultat – twierdzi Malkoc.

„Jeśli coś się nie uda, bardzo prawdopodobne jest, że przynajmniej jedna z osób zmuszała się do tego, aby doszło do zdarzenia – przez to cieszyłaby się z tego mniej. Więc może tak jest lepiej, prawda?”

W życiu prywatnym, kiedy jej przyjaciele próbują narzucić jakiś konkretny termin, cytuje im swoje odkrycia i w odpowiedzi słyszy, że „są skorzy do spróbowania”.

Jedno z badań, o których pisała razem z Tonietto, popiera teorię udanego powierzchownego planowania. Wzięło w nim udział 148 uczniów w trakcie egzaminów, którzy zgodzili się na małą przerwę na kawę i ciastka. Połowa z nich otrzymała konkretne wytyczne, co do czasu spotkania, a druga połowa miała do dyspozycji dwugodzinne okienko. Uczniowie, którzy mieli wyznaczoną godzinę, odczuli mniej przyjemności z przerwy na kawę, niż ci mający wolną rękę.

Dodatkowo, oprócz powierzchownego planowania, Malkoc radzi, aby nie próbować upychać zbyt wielu aktywności do naszego życia. Sugeruje zacząć zwracać większą uwagę na przyjemność czerpaną z aktywności niż na ich ilość.

„Bądźmy bardziej selektywni w tym, co wybieramy sobie do zrobienia… korzystajmy z tego, że możemy odpuścić. Nie oznacza to, żeby nigdy niczego nie planować. Możemy jednak ustalać priorytety i nie bać się tego, że niektóre rzeczy mogą nas ominąć”.