5 miesięcy temu

Myślenie a dezinformacja w mediach społecznościowych

Problem dezinformacji w sieci to temat szeroki, podejmowany dziś z niemal każdej strony. Naukowcy starając się znaleźć rozwiązanie, zwracają uwagę m.in. na nasze uproszczone schematy myślenia, obecne także przy korzystaniu z mediów społecznościowych.

Obstawiając numery w wiadomej grze losowej mamy do wyboru dwa zbiory sześciocyfrowych liczb: 1, 2, 3, 4, 5, 6 i 12, 8, 32, 6, 28, 10. Pytanie brzmi, który z nich powinniśmy wybrać, żeby zwiększyć szanse wygranej? Jeśli się nad tym spokojnie zastanowić to odpowiedź wydaje się oczywista. Nie ma znaczenia, który zbiór wybierzemy, w końcu zgodnie z rachunkiem prawdopodobieństwa szansa ich wystąpienia w losowaniu jest identyczna. Jednak jak udowodnili pod koniec XX wieku Daniel Kahneman i Amos Tversky, ludzie często odrzucają pierwszy zbiór jako nieprawdopodobny. W końcu nigdy nie byli świadkami losowania, w którym padłby szereg kolejnych sześciu liczb. Tak więc matematyka i logika jedno, a ludzki umysł drugie. Zgodnie z interpretacją tych słynnych naukowców w codziennym życiu posługujemy się po prostu tzw. heurystykami myślenia, czyli uproszczonym sposobem wnioskowania. Jak widać, często zawodnym.

Dwa systemy w naszej głowie

Samo słowo „heurystyka” pochodzi od greckiego heurisko i wiąże się ze słynnym okrzykiem heureka, a więc „znalazłem”. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że w logice termin ten oznacza właśnie znajdywanie nowych faktów i łączących je związków na podstawie posiadanej wiedzy. W ten sposób określa się też metody znajdowania rozwiązań w informatyce, gdy z różnych powodów nie mamy do dyspozycji rozwiązania optymalnego lub nawet prawidłowego. Stąd Kahneman i Tversky mówiąc o sposobie, w jaki myślimy, zwracają uwagę, że na co dzień posługujemy się dość zawodnymi metodami wyciągania wniosków z otoczenia. W ten sposób przykładowo ulegamy efektowi pierwszeństwa, a w kontaktach międzyludzkich tak wielkie znaczenie ma dla nas pierwsze wrażenie. To przez jego pryzmat interpretujemy dalsze zachowania drugiej osoby. Jeśli było ono dobre, to dziwnym trafem jesteśmy bardziej pobłażliwi w ocenie późniejszych faktów związanych z daną osobą. Jeśli było negatywne, to tym bardziej trudno jest wymazać złe skojarzenia.

Zatem w codziennym funkcjonowaniu popełniamy masę błędów i wpadamy w pułapki własnego myślenia. Najczęściej tłumaczy się to poprzez wyszczególnienie dwóch systemów myślenia, w którym pierwszy, szybki i automatyczny, konstruuje nasze wrażenia i emocje oraz jest podstawowym źródłem przekonań i wyborów, zaś drugi odpowiada za bardziej racjonalne wnioskowanie. Racjonalną i pogłębioną analizę, która jednak wymaga dużego umysłowego wysiłku i koncentracji. Z tego powodu naturalnym autopilotem jest dla nas system pierwszy. Nasz sposób myślenia, nawet jeśli czasem niezgodny z zasadami logiki klasycznej, okazał się zatem ewolucyjnie skuteczny, a heurystyki pełnią w nim istotną rolę. Co nie zmienia faktu, że warto zdawać sobie z nich sprawę i nie myśleć o sobie tylko jako o istocie w pełni racjonalnej.

Media społecznościowe a dezinformacja

Dwusystemowa teoria to oczywiście nic nowego. Znana już od jakiegoś czasu jest dziś rozszerzana i wykorzystywana w wielu różnych kontekstach, a prace Kahnemana i Tversky’ego stanowią pozycję obowiązkową dla wszystkich zainteresowanych tematem. Dlaczego więc warto jeszcze o tym pisać? Chociażby dlatego, że tworzą się nowe konteksty, z którymi musi zmierzyć się nasz sposób myślenia, a jednym z nich jest z pewnością rozwój Internetu. Aktualne badania wskazują jasno, że stosowane przez nas uogólnienia są jedną z przyczyn rozpowszechniania się fake newsów i dezinformacji panującej w mediach społecznościowych. Słowem, temat wiąże się ze sprawami jak najbardziej aktualnymi.

Naukowcy pracujący w Obserwatorium Mediów Społecznościowych na Uniwersytecie Indiana wyróżnili trzy rodzaje uproszczeń, które sprawiają, że media społecznościowe wyglądają tak, a nie inaczej pod względem rozpowszechniania informacji. Dotyczą one poziomu kognitywnego, a więc sposobu przetwarzania informacji (chodzi tu zatem o te same mechanizmy, na które zwracali już uwagę Kahneman  i Tversky), poziomu społecznego (ma on ogromne znaczenie przy przekazywaniu informacji między znajomymi i jest źródłem podziału na „my” i „oni”) oraz poziomu „maszynowego” (dotyczącego bezpośrednio algorytmów determinujących jakie informacje są wyświetlane na naszym portalu). Wszystko to składa się na kompleksowy obraz problemów związanych z dezinformacją w sieci, który pozwala zwrócić uwagę zarówno na stronę informatyczną, jak i na nasze naturalne skłonności.

Myślenie w sieci

Badania tego typu są naturalnym impulsem do podejmowania działań mających  przeciwdziałać dezinformacji. Dlatego też naukowcy z Obserwatorium starają się stworzyć narzędzia mające wskazywać ludziom na problem i wspomniane trzy grupy uproszczeń, a jednocześnie służyć do ćwiczeń mających w pewnym sensie uodpornić nas na całe zjawisko. W jakim stopniu tego typu działania okażą się skuteczne, czas pokaże, ale z pewnością nasuwający się wniosek jest podobny do tego, który pojawia się po spojrzeniu na badania Kahnemana i Tversky’ego. Powinniśmy pamiętać o ograniczeniach naszego codziennego rozumowania i o tym, jak myślimy, także w sieci.