1 miesiąc temu

Ludzie jak szczury — czy steruje nami obca cywilizacja?

Przedstawiamy punkty oparte na logice, filozofii, wiedzy teoretycznej, prawdopodobieństwie, zjawiskach natury i historii. Nie było zbyt wielu okazji do obcowania z pozaziemskim życiem… Należy więc wyobrazić sobie najbardziej prawdopodobne scenariusze, jednocześnie myśląc nieszablonowo.

 

10. Obcy w historii

Największe obawy przed spotkaniem z kosmicznymi przybyszami, biorą się głównie z naszej przeszłości, gdyż niejednokrotnie można było obserwować skutki spotkań cywilizacji bardziej zaawansowanej technologicznie z tą prymitywniejszą. W epoce odkryć, a konkretnie okresu kolonizacji Ameryki, europejczycy poszukiwali, jak wiadomo, nowych szlaków handlowych do Indii, w związku z rozpadem Imperium Mongolskiego, które przed swoim upadkiem zapewniało bezpieczne przejazdy lądowe kupieckim karawanom, jak również przez zagrożenie ze strony Osmańskich Turków, opanowujących wschodnią część obszarów śródziemnomorskich.

W rezultacie Europa skierowała swoich poszukiwaczy na morze, ostatecznie napotykając w 1942 r. na swojej drodze Amerykanów. Technologiczna przepaść dzieląca rdzennych mieszkańców Nowego Lądu i „obcych” Europejczyków, okazała się fatalna w skutkach. Przy pomocy grupki konkwistadorów, kilku sprzymierzonych tubylców, kilkunastu koni i nielicznych armat, Hernan Cortez zdołał w pojedynkę obalić potężne Imperium Azteków. Gdyby obcy gatunek zdecydował się na odwiedziny, mogłoby dojść do podobnych wydarzeń, lecz tym razem na skalę globalną.

Wszak, jeśli zdolna do podróży międzygwiezdnych rasa inteligentnych stworzeń, potrafi dotrzeć na Ziemię z odległego systemu gwiezdnego, można być pewnym, że przewyższają nas technologicznie o lata świetlne. Aztekowie, mający większą liczebność w ludziach i broni, nie mieli większych szans na zatrzymanie Corteza i jego ludzi, a jeśli nawet by im się to udało, opóźniliby jedynie ich nieuchronną porażkę z rąk technologicznie ich przewyższających Europejczyków, świadomych już ich istnienia. Stephen Hawking również przestrzega w kwestii przybyszów z kosmosu:

„Historia spotkań zaawansowanych technologicznie ras z ludami bardziej prymitywnymi nie należy do najszczęśliwszych, a przecież to ten sam gatunek. Uważam, że byłaby to katastrofa.”

 

9. Szok kulturowy i panika

W przypadku wizyty Obcych, kilku rzeczy można być niemal pewnym, niezależnie od ich nastawienia względem ludzi. Gdyby pewnego ranka, pierwszym widokiem był ogromny statek kosmiczny, wiszący nad domami, a zewsząd nadchodziłyby wieści o podobnych zdarzeniach na całym świecie, wybuchłaby panika. Nawet jeśli są z natury dociekliwi, ludzie nie przepadają za niespodziewanymi zmianami, zwłaszcza na taką skalę. Reakcja tego typu ma oczywiście swoje korzenie w wydarzeniach z przeszłości.

Ponadto – i to nie powinno nikogo zdziwić – ludzkość stanęłaby przed koniecznością sprostania ogromnej fali szoku kulturowego. Pomimo ery postępu technologicznego nadal istnieje spora grupa ludzi, która nie chce i nie zaakceptuje kultury innych ras, ich tradycji czy odmiennego sposobu myślenia. Jednak na przestrzeni wieków, społeczności utrzymywały ze sobą kontakt i mimo że czasem nie zgadzają się z wzajemnymi opiniami czy punktami widzenia, oddziałują na siebie i wzajemnie akceptują… do pewnego stopnia.

Tylko, co mogłoby się stać, gdyby nowo napotkany gatunek wyglądał zupełnie inaczej niż człowiek i miał kompletnie odmienne nastawienie do życia? Czy byliby religijni? Czy potrzebowaliby jedzenia i czy używaliby do tego ust? Potencjalnie istnieje nieskończona ilość możliwych różnic, a skoro akceptowanie nawyków i tradycji innych ludzi przychodzi niektórym z trudem, można być pewnym, że z Obcymi również tak będzie. Jedynym pozytywnym aspektem takiej sytuacji, mogłoby być globalne pojednanie wszystkich skłóconych stron, odkładając na bok różnice i czasem niedorzeczne powody, którymi się kierują.

 

8. A co z wyglądem?

Wszyscy kojarzą stereotypowy obraz: szare, dwunogie, bezwłose, z dużymi oczami i głowami, długimi palcami, niższe i chudsze. Czy nie jest to swego rodzaju interpretacja tego, jak ludzkość może wyglądać w przyszłości? Niektórzy, na podstawie ludzkich tendencji ewolucyjnych twierdzą, że tak. Szarzy kosmici po raz pierwszy zostali opisani w artykule H.G. Wellsa „Człowiek roku milionowego” w 1983 r. Jak wskazuje tytuł, tekst interpretował wygląd ludzi za milion lat.

Z pewnością nie można wykluczyć tego, że Obcy będą mieli zupełnie inny wygląd. Jednakże gatunek zdolny do podróżowania w kosmosie musiałby przypominać istotę ludzką. Don Lincoln, fizyk Fermilabu, ujmuje to tak: „Wprawdzie mogą istnieć podwodni jaskiniowcy, jednak tam nie można wytapiać metalu”, co oznacza, że nawet delfiny, pozostawione swojemu własnemu rozwojowi, mogą stać się jeszcze bardziej inteligentne, niż są obecnie. Jednak żyjąc pod wodą, jest wysoce nieprawdopodobne, aby wytworzyły tam współcześnie zaawansowaną technologię.

Ponadto podobieństw człowieka do zaawansowanych technologicznie pozaziemskich istot może być więcej z uwagi na fenomen biologiczny zwany „ewolucją zbieżną”. Jest to proces, w którym organizmy odlegle ze sobą spokrewnione mają zbliżone cechy np. wzrok, zachowanie, drapieżnictwo, w celu przystosowywania się do podobnych warunków.
Ludzie w przeszłości, również rozwinęli w izolowanych od siebie społecznościach podobne naukowe i technologiczne usprawnienia, takie jak podstawowe narzędzia i broń, język, pisanie, udomowienie roślin i zwierząt, a nawet matematykę.

Jeśli chodzi o różnice, jest bardziej prawdopodobne, że planety Obcych byłyby niepodobne do Ziemi, a oni sami niepodobni do ludzi. I znowu, nawet jeśli nie ma innego punktu odniesienia niż to, co można zaobserwować na naszej planecie, to i tak wystarcza on fizykom i statystykom, by założyć, ze większość domniemanego pozaziemskiego życia będzie zupełnie inna. Możliwe, że będą od nas masywniejsi – około 350 kg, czyli wielkości niedźwiedzia polarnego, będą żyli w mniejszych społecznościach, wielkości mniej więcej 20 milionów, na planetach maksymalnie do 20% mniejszych od Ziemi.

 

7. Mogą być maszynami

Obecnie wytwarza się stosunkowo niedrogie urządzenia o możliwościach obliczeniowych większych, niż posiada ludzki mózg. Starszy Astronom instytutu SETI, Seth Shostak przypuszcza, iż jakakolwiek nowo napotkana forma zaawansowanej inteligencji przybierze postać maszyny. Uważa on, że każda pozaziemska cywilizacja zdolna do podróży kosmicznych, przyjmie taki kierunek swojego rozwoju, implementując w swoje organizmy tyle technologii, że nie ostanie się w nich żadna organiczna materia.

„To działa tak – budujesz czterocylindrowy silnik. Wkładasz go do konia, aby ten był szybszy. A niedługo stwierdzasz: ‘Może pozbądźmy się konia i po prostu zbudujmy Maserati’. I właśnie to prawdopodobnie się wydarzy.”

Twierdzi również, że ludzkość jest rezultatem 4 miliardów lat darwinowskiej ewolucji, opartej na przypadkowych cechach, bez żadnego konkretnego celu czy zamysłu. Natomiast maszyny to co innego. Ich ewolucja oparta jest wyłącznie na wydajności i doskonaleniu starszych modeli. Nie wymagają one niezliczonych udogodnień, aby przeżyć. Dopóki wystarczy im surowych materiałów i energii – czego nie brakuje we wszechświecie – bez problemu potrafiłyby przemierzać ogromne dystanse, a nawet żyć w przestrzeni kosmicznej przez nieokreślony czas. Shostak uważa, że najlepszymi miejscami, w których można by było szukać takich zmechanizowanych istot, byłyby centra galaktyk, bogatych w źródła energii.

 

6. „Idealna Utopia”

Najlepszym scenariuszem w przypadku wizyty Obcych, byłoby kompletne zignorowanie przez nich prymitywnych i mściwych zwyczajów człowieka, i wzięcie ludzkości pod swoje skrzydła. Następnie, pokazując drogę ku świetlanej, utopijnej przyszłości, nauczyliby ją żyć z nimi, ze sobą i z otoczeniem w harmonii, jednocześnie popychając w kierunku samodoskonalenia, zarówno technologicznego, jak i socjalnego. Brzmi nieźle, prawda? Biorąc pod uwagę bezmiar wszechświata i potencjalnie nieskończoną liczbę planet, przynajmniej mała część z zamieszkujących je obcych gatunków może, jako swój cel stawiać wyszukiwanie i pomaganie cywilizacjom, dzieląc się swoją technologią i udoskonalając wiele aspektów w dziedzinach medycyny, edukacji, transportu itd.

Pytanie tylko, czy na dłuższą metę jest to scenariusz pożądany? Bycie narażonym na dużą wiedzę technologiczną i zbyt wiele zmian w krótkim czasie, może skończyć się dla ludzkości dość ponuro. Wystarczy pomyśleć o tym, jak krótki okres minął od wynalezienia bomby atomowej, do jej użycia przeciwko ludziom. Było to, co prawda działanie wojenne, lecz nadal, ówczesne rozumienie zjawiska promieniowania i chorób, pozostawiało wiele do życzenia.

Istotnie, niektórzy życzliwi Obcy mogliby nauczyć ludzi jak odpowiedzialnie używać potężnych technologii. Jednak działając w ten sposób, uczyniliby nas całkowicie zależnymi od siebie, negując tym samym całą „wspierającą” otoczkę. W końcu nie istnieje nic takiego jak doskonałość czy utopia, a zwłaszcza „idealna utopia”. Realne natomiast, jest dążenie człowieka do tych ideałów.

 

5. Obserwacja z daleka lub pośrednie przewodnictwo

Kto może z całą pewnością stwierdzić, że Obcy jeszcze się nie pojawili i nie żyją między ludźmi? Być może pozostają w ukryciu, stale obserwują i dokumentują zjawiska wszechświata. Taka właśnie była misja znanego z filmu Star Trek okrętu kosmicznego Enterprise – eksplorować Drogę Mleczną, lecz nie ingerować w naturalny rozwój żadnych form napotkanego życia.

Oczywiście istnieje możliwość, że domniemani obserwatorzy mają dla ludzkości jakiś plan. Poprzez infiltrację różnych społeczności, mogą mieć powolny, acz skuteczny wpływ na ich rozwój – skrycie prowadząc w kierunku „utopii” lub bardziej złowrogiej przyszłości.

Niezależnie jednak od ich intencji, wpływ, jaki mogą wywierać na ludzi, niekoniecznie musi mieć dla nich dobre skutki.

 

4. Dziel i rządź

„Dziel i rządź” to strategia polityczna, społeczna i militarna, polegająca na zdobyciu i utrzymaniu potęgi poprzez rozbicie innych skupisk władzy na mniejsze, łatwiejsze w kontrolowaniu i niestwarzające osobno większego zagrożenia. Dzięki podsycaniu rywalizacji i sianiu zamętu wśród grup społecznych jedna osoba może efektywnie rozmontować istniejące centra władzy, lub zapobiec łączeniu się mniejszych grup. Machiavelli w swojej książce „Sztuka wojny” przedstawia takie działanie, jako strategię militarną, opisując sposoby działań przywódców wojskowych: za wszelką cenę podzielić nieprzyjacielskie siły, siejąc u wrogiego dowódcy nieufność w do swoich wojsk, lub doprowadzając go do podzielenia swoich armii, czyniąc go przez to słabszym.

Całkowicie sensowne więc byłoby założenie, że każdy potencjalnie wrogi obcy gatunek przyjąłby taką strategię w celu zawładnięcia Ziemią, przy minimalnych stratach własnych.

To przykre, że obserwując świat, można zauważyć, w mniejszym lub większym stopniu, stosowanie tej samej strategii przez ludzi.

 

3. Jesteśmy sami… czy może po prostu pierwsi?

Chociaż statystycznie jest to niemal niemożliwe, istnieje nikła szansa na to, że w pozornie nieskończenie wielkim wszechświecie jesteśmy zupełnie sami. Niektórzy twierdzą, że wobec naturalnych praw fizyki i ogromną ilością dziejących się wokół rzeczy, wszystko, co jest możliwe, albo już się wydarzyło, albo nieuchronnie do tego zmierza. Ta koncepcja jeszcze bardziej osłabia teorię wyjątkowości rodzaju ludzkiego we wszechświecie, prawda? Jednak czy do tej pory statki kosmiczne obcych cywilizacji, przemierzające „kosmiczne autostrady” nie powinny już być dla nas od dawna widoczne?

Może to mieć trochę wspólnego z tzw. Paradoksem Fermiego, który mówi o możliwych trudnościach w rozwoju złożonych organizmów i nikłych szansach na pojawienie się zaawansowanej cywilizacji. Być może dogodne warunki do powstania nowej formy życia we wszechświecie nastąpiły dopiero niedawno, czyniąc ludzkość jednym z pierwszych, jeśli nie pierwszym w ogóle inteligentnym gatunkiem, jaki powstał.

Możliwe też, że przyszłość niesie ze sobą nieoczekiwane przeszkody w postaci zaawansowanych pułapek, stworzonych przez obcą rasę, zdolnych zniszczyć całą cywilizację w zetknięciu z nimi. Jeśli taki niefortunny bieg zdarzeń jest nam pisany, to przy obecnym poziomie zaawansowania technologicznego – kilka dekad po pierwszym locie w kosmos, a kilka stuleci przed podróżami międzygwiezdnymi – ludzkość jest bliżej kresu swojego istnienia, niż początku.

 

2. Szczury laboratoryjne

Rzeczywistość, jak powszechnie wiadomo, dzieje się w głowach.
Co ważniejsze, rzeczywistością jest również nazywane to, za co uważa ją społeczeństwo. Każde odstępstwo często postrzegane jest jako przestarzałe, barbarzyńskie, zacofane, nielogiczne czy nawet zwyczajnie szaleńcze. Człowiek odbiera świat ze swojej perspektywy, a mogą przecież istnieć inne strony.

Ludzkość nie otrzymała do rąk żadnego poradnika o życiu ani dokąd ono prowadzi, więc należało stworzyć własne zasady od podstaw. Czy na pewno? Nad takimi kwestiami można debatować w nieskończoność i nigdy nie poznać odpowiedzi czy nawet w pełni zrozumieć.

Gdyby można było w jakiś sposób zagłębić się w umysł szczura doświadczalnego i starać się zrozumieć jego myśli, jak proste by nie były, w jaki sposób postrzegałby on rzeczywistość? Taki szczur, od małego wychowany w niewoli, nie zna innego świata poza swoją klatką, pokoju, w którym się znajduje i naukowców kręcących się wokół. Czy nie postrzega on swojego otoczenia, jako normalną, codzienną rzeczywistość?

Czemu więc nie wychodzić z założenia, że ludzkość żyje obecnie w swojej własnej klatce, prowadząc normalne, codzienne życie, pod czujnym okiem nieznanej inteligencji, przeprowadzającej na nas różne eksperymenty? Czy w ogóle ludzie muszą umierać? Ostatecznie, naukowcy już dawno odkryli wbudowany w geny człowieka „zegar autodestrukcji”. Jeśli więc w rzeczywistości ludzie są traktowani przez coś lub kogoś jak szczury w laboratorium, czy kiedykolwiek zdołają wyrwać się ze swojej klatki?

 

1. Prawa fizyki są żywe

Według teorii wszechświat powstał w przybliżeniu 13.8 miliardów lat temu, na skutek Wielkiego Wybuchu. Nieco później, niemal w momencie uformowania się Ziemi, pojawiło się na niej życie i jak twierdzą najnowsze badania, zdarzyło się to 4.1 miliardów lat temu, czyli 300 milionów lat wcześniej niż pierwotnie zakładano. Pomiędzy tymi dwoma kosmicznymi wydarzeniami istnieje przerwa trwająca 10 miliardów lat, podczas której ciężko jednoznacznie stwierdzić, co działo się w kontekście życia.

A co, jeśli inne życie powstało gdzieś indziej, przykładowo na 5 miliardów lat przed zaczątkami życia na Ziemi? Gdyby dało się powrócić w czasie o 200 000 lat wstecz, prowadząc Jeepa, ze smartfonem w ręku i np. rozdawać wczesnym ludziom cukierki, jak by na to zareagowali? I jak współcześni ludzie mogliby odebrać cywilizację obcych istot starszych o 5, 6 czy 8 miliardów lat? Nie można postawić się w takiej sytuacji i wiedzieć na pewno. Można przypuszczać.

Ludzkość może patrzeć obcemu życiu w twarz i nawet o tym nie wiedzieć. Astrofizyk Caleb Scharf wysuwa nawet stwierdzenie, że cały wszechświat i rządzące nim prawa fizyki i natury mogą być ożywione, jako rezultat miliardów lat technologicznej ewolucji. Teoria ta tłumaczyłaby, dlaczego nie napotkano jeszcze śladów życia na wszystkich planetach.

Mówi również, że biorąc pod uwagę możliwość istnienia innych części składowych przystosowanych do utworzenia życia, pomijając molekuły, cywilizacja obcych istot mogła równie dobrze przenieść swoją świadomość i cały fizyczny świat do tej nowej formy. Na podstawie tego można przypuszczać, że cały wszechświat to jedna z takich form egzystencji. Scharf wskazuje też na fakt, iż tylko około 5% znajdujących się w kosmosie obiektów jest znaną nam materią, a 27% pozostaje niewidzialną tajemnicą. Mowa o ciemnej materii, która spaja wszechświat w jego obecnej postaci i w niej jednocześnie może istnieć obce życie.