2 miesiące temu

Marsjański problem – jak sprowadzić próbki na Ziemię?


Odkrywanie Marsa trwa. Najbliższa misja planowana jest na rok 2020 i będzie to wyprawa, której efektem ma być dostarczenie na Ziemię próbek skał z czerwonej planety. Dotarcie na nią i zebranie materiału do badania to nie problem. A w jaki sposób bezpiecznie przywieźć próbki z powrotem?

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to już w przyszłe wakacje zostanie wystrzelony na Marsa kolejny łazik, który dołączy do słynnej Curiosity w lutym 2021 roku. Podstawowym celem tego sześciokołowego robota będzie zebranie dwudziestu próbek (maksymalnie może pomieścić ich trzydzieści siedem) w przeciągu 1,5 marsjańskiego roku. Naukowcy od dawna czekali na tego typu prezent i liczą, że dostarczenie na ziemię fragmentów marsjańskiego gruntu oraz poddanie go dokładnej analizie pozwoli odpowiedź na wiele pytań odnośnie czwartej planety od Słońca, w tym także na pytania o życie…

 

Tam, ale nie z powrotem

Nie wiadomo jeszcze, gdzie wyląduje nowy łazik. Obecnie brane pod uwagę są trzy lokalizacje, a ostateczne ustalenia mają zapaść w przyszłym roku. Jednak nie to jest najtrudniejsza decyzja, jaka stoi przed organizatorami misji. Aktualnie kosmicznym problemem jest to w jaki sposób upragnione próbki, które robot zbierze i bezpiecznie przechowa, dotrą na Ziemię?

 

 

NASA powołała specjalną komisję RSSB, która 23 lipca zorganizowała specjalistyczne warsztaty poświęcone misji planowanej na 2020 rok. Brane obecnie pod uwagę koncepcje uwzględniają przede wszystkim wysłanie na Marsa dodatkowego pojazdu o nazwie MAV (Mars Ascent Vehicle). Miałby samodzielnie wystartować z powierzchni czerwonej planety i wznieść się na marsjańską orbitę, z której trzeba byłoby przejąć próbki. Mimo kilku pomysłów ostateczny plan ewentualnej podróży cennej przesyłki jeszcze nie powstał.

 

Kot w worku

To jednak jeszcze nie koniec kłopotów. Przesyłka z próbkami będzie nie tylko bardzo cenna, ale też i wyjątkowo niebezpieczna, materiały muszą podlegać ścisłym i ostrożnym procedurom. Dlaczego? Francis McCubin z NASA podkreśla, że chodzi tu o ewentualne zagrożenie dla naszej ziemskiej biosfery. Zanim próbki zostaną udostępnione naukowcom do analizy, trzeba będzie się upewnić, że nie znajdziemy w nich żadnych pozaziemskich, samoreplikujących się jednostek. W przypadku ich wykrycia będą one musiały pozostać ściśle zamknięte aż do momentu skutecznej sterylizacji. W końcu nie chcemy przywieźć na Ziemię czegoś, co mogłoby jej bezpośrednio zaszkodzić. To przekraczałoby już granicę zwykłej ciekawości…