3 miesiące temu

Oto idealny lek na kaca!

 

Sisun Lee pracował jako inżynier w Tesli i równolegle prowadził swój autorski projekt – odnalezienie lekarstwa na kaca. Udało się! 5 lipca ruszyła sprzedaż Morning Recovery.

Jak to często bywa – pomysł zrodził się z potrzeby. Sisun Lee będąc na wycieczce w Korei Południowej, po imprezach, próbował różnych ziołowych mikstur na kaca. Uznał, że są świetne, bo naprawdę na niego działały. Po powrocie do Stanów Zjednoczonych zaczął poszukiwania podobnych środków, ale nie były one aż tak skuteczne. Lee wpadł na pomysł, aby rozpocząć import idealnego napoju. Jednak plan się nie powiódł, ponieważ brak doświadczenia i znajomości zniechęciły producentów do współpracy.

Sisun Lee się nie poddał i postanowił stworzyć własny środek na kaca. Studiowanie nanotechnologii i inżynierii biomedycznej dały mu podstawy do działania. A w swoich poszukiwaniach natrafił na pracę naukową dr Jing Liang z Uniwersytetu Kalifornijskiego, w której jest mowa o roślinie, która zatrzymuje kaca.

Dihydromyricetyna, składowa howenii słodkiej zwanej także japońskim drzewem rodzynkowym, jest stosowana w ziołowych naparach. Przyspiesza metabolizm i pozwala pozbyć się z organizmu nadmiaru aldehydu octowego, czyli produktu rozpadu etanolu w wątrobie. Poza rośliną do produkcji użyto także taurynę, elektrolity, ekstrakt z opuncji i ostropestu plamistego.

Ważna współpraca

Sisun Lee zaprosił do współpracy znajomych i dr Liang. Wspólnie stworzyli własną recepturę i tak powstał Morning Recovery.

 

– Upijałem się każdego wieczoru. Byłem jednak sceptyczny. Zastanawiałem się, czy wypiłem wystarczająco dużo – tak Lee opowiada, jak sam na sobie testował recepturę.

 

Wymyślił, że będzie siebie nagrywać, by móc potem zweryfikować, czy był pijany. „Nie było to najzdrowsze. Przytyłem 7 kilogramów” – mówi.

 

 

Do testów zaprosił znajomych. Ponad 80% potwierdziło, że napój im pomógł. Żeby wyeliminować brak obiektywizmu, chciał zaproponować specyfik obcym osobom.

 

– Trudno było jednak znaleźć nieznajomych, którzy powiedzieliby: „Spoko, upiję się i zażyję potem ten dziwny napój” – opowiada Lee.

 

Dlatego stworzyli stronę w internecie i udostępnili ją na Facebooku. Inwestor VC z Toronto umieścił projekt w serwisie Product Hunt i tak produkt zdobył popularność. W ciągu jednego dnia wskoczył na drugie miejsce listy polecanych rzeczy, a 10 tysięcy osób zapisało się, aby go przetestować.

Lee musiał się tłumaczyć, bo zamiast wysyłania próbki, przyjmował tylko zapisy na przyszłość. Jednak zainteresowanie było duże i szybko zebrał ponad 30 tysięcy osób.

Pomogły mu Slow Ventures, 500 Startups i kilku aniołów biznesu. Dzięki nim produkcja ruszyła a Lee, aby zająć się swoim biznesem, musiał zrezygnować z pracy w Tesli.

Morning Recovery spełnia normy amerykańskiej Agencja Żywności i Leków, które pozwalają na sprzedaż w sklepach. Jednak celem twórców jest, aby produkt stał się oficjalnie lekiem i był przepisywany na receptę.