2 miesiące temu

Czy ocieplenie klimatu przyniesie epidemie?

Wybudzenie się z hibernacji śmiercionośnych wirusów, może być jednym ze skutków ubocznych efektu cieplarnianego.

Ziemska pokrywa lodowa stale się kurczy. Tymczasem w ciągu ostatnich dziesięcioleci w lodach wiecznej zmarzliny naukowcy wykryli parę potężnych wirusów, które mogą ponownie zaatakować.

W 2015 roku Rosjanie odkryli w syberyjskiej zmarzlinie jednego z kandydatów do masowej zagłady. Prehistoryczny wirus Mollivirus sibericum liczy około 30 000 lat i kwalifikuje się, by w naukowych kategoriach nazwać go gigantycznym. Naukowcy postanowili w warunkach laboratoryjnych ożywić potwora i zobaczyć, jak będą działać na ameby, by ocenić potencjalne zagrożenie, jakie może nieść dla człowieka.

Dziesięć lat wcześniej naukowcy odkryli pierwszego gigantycznego wirusa zamarzniętego w lodach Syberii. Mimivirus miał średnicę dochodzącą do 400 nanometrów! To dwukrotnie więcej niż szerokość znanych nam do tej pory wirusów zakutych w pokrywie lodowej. Ponadto posiada on niezwykle bogaty jak na wirusy genom, liczący około 1200 genów (dla porównania wirus HIV ma ich zaledwie 9).

Część ekologów obawia się, że te oraz inne potężne wirusy już wkrótce będą w stanie ożyć, uwolnić się i rozprzestrzenić, powodując choroby i śmierć setek ludzi. Brzmi jak scenariusz z thrillera z lat 90. Nie należy jednak spodziewać się masowej epidemii w najbliższym czasie. Znalezione wirusy atakują ameby i jak dotąd nie wykryto żadnych ludzkich patogenów.

Co więcej, organizmy te zostały wykryte dopiero po rozpuszczeniu próbek lodu w laboratoriach, prawdopodobnie więc na razie nie są w stanie samodzielnie przedostać się z lodu do organizmów zwierząt. Dalsza eksploracja przemysłowa rejonów rosyjskiej tundry oraz postępujące topnienie wiecznej zmarzliny mogą jednak w przyszłości ułatwić wirusom to zadanie.

Dotychczasowe badania na temat starożytnych wirusów wykazały, że są one około 30 razy większe niż współczesne i swoją wielkością konkurują z bakteriami. Oprócz imponującego rozmiaru Mollivirus sibericum przewyższa współczesne wirusy swoim bogactwem genetycznym – posiada ponad 500 różnych genów kodujących białka. Znajdujące się w lodzie organizmy nie są uważane za żywe, jednak te większe okazy wydają się posiadać cechy żywych organizmów, jak na przykład funkcjonujący metabolizm.

Czy powinniśmy zacząć się martwić?

Źródło: Science Alert