3 miesiące temu

Wiatr to nasza przyszłość – czyste źródło energii

Źródło: Pixabay

Wiatr mógłby zastąpić aż jedną trzecią innych źródeł pozyskiwania energii. To uratowałoby nasze środowisko przed katastrofami energetycznymi oraz wymieraniem gatunków.

Największy w historii kryzys energetyczny trwał zaledwie kilka miesięcy – od października 1973 roku do wiosny 1974 roku. Spowodował jednak olbrzymie konsekwencje – zakazano wtedy używania samochodów, zawieszono połączenia lotnicze, zamknięto stacje benzynowe i nie zapalano lamp na ulicach. Ekonomiści ciągle wyliczali straty, jakie poniosły USA i wciąż debatowano o bezpieczeństwie energetycznym.

Rozpoczęło się wtedy poszukiwanie nowych źródeł energii, a już w marcu 1974 roku, premier Francji Pierre Messmer, zdecydował, że jego kraj przeprogramuje się na energetykę jądrową.

W ciągu 15 lat Francja zbudowała 15 reaktorów, a w ślad z nią podążyły Japonia, USA, Niemcy i Wielka Brytania.

Z tego nurtu nieco wyłamał się prezydent USA Richard Nixon, który prócz budowy reaktorów, nakazał poszukiwanie zielonych źródeł energii. Kilka lat później, Jimmy Carter przedstawił plan rozwoju zielonej energetyki, który był wart wiele miliardów dolarów. Po raz pierwszy uruchomiono wtedy badania nad turbinami wiatrowymi.

W tym samym czasie, w krajach takich jak Dania, Szwecja, Niemcy czy Holandia, grupki ekologicznych hipisów, zaczęły na własną rękę podejmować próby zaprojektowania turbin, by uniezależnić się od tradycyjnych dostawców prądu.

Ludzie chcieli zastąpić ropę i węgiel wiatrem, więc strajkowali. I wygrali.

Jednak w USA w 1981 roku, gdy Ronald Reagan zasiadł w Białym Domu, badania nad zielonymi źródłami energii zatrzymano z dnia na dzień. Natomiast kraje Europy, szczególnie Duńczycy, wciąż projektowali i na nowo badali turbiny wiatrowe. To oni, w latach 80. jako pierwsi zaprojektowali te turbiny, które znamy dziś – jako wielkie wiatraki z trzema długimi łopatami.

Dzisiaj turbiny podbijają świat, bo chociaż ich wyprodukowanie jest bardzo drogie, to koszty zwracają się dość szybko. Ponadto turbiny są niezwykle ekologiczne. Łączna ich moc wzrosła na świecie w ciągu dwóch dekad ponad stukrotnie! Pokazuje to potęgę maszyn, którym na początku zwiastowano rychły koniec.

W Europie energia wiatrowa stanowi około 8 proc. całej energii wytwarzanej przy pomocy różnych źródeł. W Danii zaś, procent energii pozyskiwanej z turbin szacuje się na aż 40 proc.!

Turbiny wiatrowe w Kalifornii, źródło: Pixabay

Według naukowców, do 2030 roku procent użycia turbin wiatrowych wzrośnie w USA z 5 do aż 35 procent. Przyszłość wygląda więc obiecująco. Szczególnie teraz, gdy tak dużo mówi się o szkodliwości wydobywania ropy naftowej oraz palenia węglem.

W miarę upływu czasu i prowadzonych badań, pojawia się coraz więcej pomysłów na nowe turbiny. Na przykład takie, które będą wisiały w powietrzu, skonstruowane z lekkiego włókna węglowego, już pojawiły się, dzięki firmie Makani Power, dziś należącej do firmy Google. Projekty będą jeszcze testowane, ale być może w ciągu kilku kolejnych lat zdecyduje się na nie pierwsze państwo. Naukowcy planują także rewolucję w wyglądzie turbin – maszyny bez łopat. Dzięki temu wydatek energii będzie mniejszy, produkcja tańsza, zmniejszy się także hałas oraz ingerencja w krajobraz.

Ciekawy był projekt przeprowadzony w Bornholmie od 2012 do 2015 roku. Mieszkańcy miasta w ramach projektu testowali, czy da się żyć wygodnie, pozyskując energię wyłącznie ze słońca, wiatru i siana, zużywając jej tym samym aż o jedną trzecią mniej. Przy dzisiejszej technologii oraz odrobinie chęci, moglibyśmy znacznie ograniczyć wytwarzanie energii, które ma wiele ubocznych skutków dla środowiska. I wreszcie żyć tak, by nie przeszkadzać ani zwierzętom, ani roślinom. W zgodzie z naturą.

Na podstawie artykułu “Przodem do wiatru” z magazynu Niezbędnik Inteligenta, nr 1/2016.