2 miesiące temu

Wokół Ziemi krąży 13000 obiektów, mogących nas unicestwić

Źródło: Pixabay

Ziemia znajduje się w ciągłym zagrożeniu. Ludzie do tej pory zaobserwowali ponad 15 000 obiektów, które mogą zagrażać naszej planecie.

Potencjalnie aż 13 000 z nich mogłoby unicestwić życie na Ziemi. Chociaż są stale pod obserwacją i względną kontrolą, to nie jest to takie proste, bo każdy z tych obiektów ma własną trajektorię, prędkość czy orbitę, po której się porusza. Śledzenie wszystkich obiektów jest więc nie lada wyzwaniem dla naukowców.

Stałej, profesjonalnej kontroli podlega około 20 procent ciał, krążących wokół naszej planety. NASA uznała, że to stanowczo zbyt mało, dlatego Kongres USA przyznał organizacji fundusze, które do 2020 roku mają zwiększyć liczbę obserwowanych obiektów do dziewięciu tysięcy. Jednak można się łatwo domyślić, że taka kontrola polega wyłącznie na obserwacji, nie przynosząc wymiernych efektów dla ludzkości. Jakich? Chociażby ratunku.

Nie opracowaliśmy do tej pory żadnej metody, która zmieniłaby trajektorię obiektu, mogącego potencjalnie uderzyć w Ziemię.

Mimo tego, że niektórzy twierdzą, że lecący w naszą stronę meteoryt można by zniszczyć bronią jądrową, to naukowcy nie podzielają tej opinii. Według nich najlepiej i najbezpieczniej byłoby zmienić orbitę takiego ciała. Niestety, do tej pory nie opracowano dostatecznie skutecznej metody, by to zrobić.

W grudniu zeszłego roku Biały Dom wystosował dokument, który ma pomóc w ochronie Ziemi i ludzkości przed zagrożeniami z kosmosu. Projekt zakłada przede wszystkim natychmiastowe wysłanie załogi, która miałaby zbadać niebezpieczny obiekt. Na podstawie sprawdzenia struktury geologicznej, można by podjąć dalsze działania.

Źródło: Pixabay

Projekt proponuje także użycie energii kinetycznej, która miałaby wpłynąć na trajektorię obiektu i zmienić jego orbitę.

Mimo że w dokumencie nie wspomniano wprost o ładunkach nuklearnych, to jak na razie tylko one generują dostatecznie dużą energię.

Takie działanie niezbyt jednak nadaje się do stosowania na dużych obiektach, krążących wokół Ziemi. Byłoby po prostu bezużyteczne.

Ostatnim pomysłem, zawartym w projekcie jest próba rozbicia takiego obiektu na mniejsze kawałki. Mogłoby to jednak spowodować wiele szkód, bo wiązałoby się z deszczem meteorytów.

Na razie są to tylko dokumenty. Nie dysponujemy jeszcze odpowiednimi procedurami, które mogłyby pomóc Ziemi w razie zagrożenia z kosmosu. A jest ono naprawdę ogromne i pozostaje tylko kwestią czasu, aż Ziemia w końcu zostanie uderzona przez jakiś obiekt. Zdarzało się to już przecież w przeszłości.