2 miesiące temu

Teoria Chomsky’ego o nauce języków obalona nowymi dowodami

Twierdzenie naukowca z MIT na prawie pół wieku zdominowało podejście do lingwistyki. Złożenie, że człowiek przychodzi na świat z psychicznym wzorcem do nauki gramatyki zostało określone mianem „gramatyki uniwersalnej”.

jezyki

Jednak najnowsze badania analizujące sposoby uczenia się języka przez dzieci, zaprzeczają powtarzanej od dekad teorii.

W poszukiwaniu uniwersalnej zasady

Pierwsza wersja teorii Chomsky’ego, zaproponowana w połowie XX wieku zakładała, że języki , których używają ludzie do komunikacji w życiu codziennym, bazują na matematycznych schematach.

W swoich badaniach Chomsky szukał struktur języka, które pozwoliłyby stworzyć zestaw „procedur” przydatnych do tworzenia „sensownych” zdań.

Z teorii płynął rewolucyjny wniosek – że program komputerowy mógłby generować zdania jakich używaliby ludzie. Taki program mógłby również udzielać logicznych odpowiedzi na pytania generowane przez ludzi. Takie podejście odzwierciedlało fascynację owego czasu nową dziedziną – informatyką, którą starano się zaaplikować praktycznie do każdej sfery życia i nauki.

Chomsky rozwijał swoje teorie jednocześnie proponując jakoby wzory językowe były zakorzenione w ludzkiej biologii.

W drugiej połowie XX wieku, zaczęliśmy rozumieć, że nasza unikalna historia ewolucji jest odpowiedzialna za wiele aspektów naszej psychiki, a więc uniwersalna gramatyka Chomsky’ego została wkomponowana do tych wrodzonych składników ludzkiego umysłu i miała ujawnić głębokie biologiczne podstawy istnienia ponad 6000 tysięcy ludzkich języków.

Piękna teoria zakładała więc istnienie ukrytej uniwersalnej zasady pod powierzchowną różnorodnością.

Wniosek ten jest o tyle ważny, że nauka o języku odgrywa kluczową rolę w różnych dziedzinach począwszy od poezji do pracy nad sztuczną inteligencją. Dlatego też metody błędne mogą prowadzić do osiągnięcia wątpliwych wyników.

Co więcej, język jest narzędziem używanym przez ludzi w sposób nieporównywalny do żadnego innego zwierzęcia – jeśli zrozumiemy jak działa język, dowiemy się więcej o ludzkiej naturze.

Luki w teorii

Teoria uniwersalnych zasad gramatyki bazowała głównie na analizie języków europejskich, na których skupiali się badacze. Wkrótce jednak badania lingwistyczne uwzględniające bardziej odległe języki zaczęły ujawniać, że nie wszystkie do niej pasują.

Przykładowo język australijskiej grupy Warlpiri konstruuje zdania z tak porozrzucanymi częściami mowy, że nie da się tego porównać do języków indoaryjskich. Z kolei w językach ergatywnych jak np. w baskijskim czy urdu, sposób używania podmiotu jest zupełnie inna niż dla europejskich języków.

Te wyniki doprowadziły Chomskyego i jego zwolenników do zmiany pojęcia gramatyki uniwersalnej w 1980 roku. Nowa wersja teorii, zwana „zasadami i parametrami”, zastąpiła jedną „uniwersalną gramatykę” dla wszystkich języków świata zestawem uniwersalnych zasad regulujących ich strukturę.

Zasady te przejawiały się w różny sposób w każdym języku.

Zwolennicy teorii wyjaśniali ją na zasadzie analogii do zmysłu – rodzimy się ze zdolnością wyczuwania podstawowego zestawu smaków (słodki, kwaśny, gorzki, słony i umami), które współdziałając z kulturą, historią i geografią danego kraju tworząc odmiany, które możemy obserwować w różnych kuchniach świata.

Zasady i parametry wchodziły w interakcje z kulturą, aby wyprodukować dzisiejsze zróżnicowanie językowe.

Podobnie jak w przypadku pierwszej wersji teorii, świetne pasowała ona do języków europejskich, jednak w dalszym ciągu nie dało się jej potwierdzić dla bardziej egzotycznych. Drugie wcielenie teorii również okazało się nie dość adekwatne.

Jednak główną wadą teorii Chomsky’ego jest to, że po przełożeniu na naukę języków obcych, zakłada ona, że małe dzieci powinny posiadać zdolność do tworzenia zdań za pomocą abstrakcyjnych, głęboko zakorzenionych w umyśle reguł gramatycznych.

Wiele współczesnych badań pokazuje jednak, że nauka języka nie przebiega w ten sposób. Małe dzieci zaczynają naukę od przyswojenia prostych wzorów gramatycznych, a dopiero potem, stopniowo, wyczuwają zasady jakie za nimi stoją.

Przykładowo początkowo dzieci używają tylko konkretnych i prostych konstrukcji gramatycznych w oparciu o konkretne wzory słów: „Gdzie jest X?”; „Chcę X”; „Więcej X”; „To to X”; „Połóż X tutaj”; „Mamusiu X-nij to”; „Rzuć X”; „X zniknął” itd. Później łączą te wczesne wzory w bardziej skomplikowane zdania, takie jak „Gdzie jest X, który tu był?”

Teoria szwajcarskiego scyzoryka

W nowym podejściu, bazującym na analizie sposobów użytkowania języka (które czerpie z językoznawstwa funkcjonalnego, językoznawstwa kognitywnego i gramatyki), dzieci nie rodzą się z uniwersalną zdolnością, będącą narzędziem do nauki gramatyki.

Zamiast tego dziedziczą zestaw mentalnych narzędzi ogólnego przeznaczenia (jak w wielofunkcyjnym scyzoryku), takich jak zdolność do kategoryzacji, odczytywania komunikowanych intencji i analogicznie ich wytwarzania, z których budują kategorie gramatyczne i zasady z języka, który słyszą wokół.

Dziecko dokonuje uogólnienia słysząc jeden przykład i przekładając go na drugi. Po usłyszeniu odpowiedniej ilości przykładów mogą nawet być w stanie odgadnąć, kto zrobił komu co, w słyszanym zdaniu, nawet jeśli niektóre słowa będą dla nich niezrozumiałe.

Gramatyka jest więc czymś, co dzieci dostrzegają poza słowami.

W rzeczywistości idea gramatyki uniwersalnej stoi w sprzeczności z dowodami wskazującymi, że dzieci uczą się języka poprzez interakcję społeczną, zdobywając praktykę przez używanie konstrukcji zdaniowych, wytworzonych przez społeczności kulturowe i językowe.

Teorie oparte na analizie użycia języka, proponują założenie, że struktura gramatyczna nie jest wrodzona. Zamiast tego jest bardziej wytworem historii (procesów, które kształtują sposób, w jaki języki są przekazywane z pokolenia na pokolenie) oraz psychologię człowieka (zestaw zdolności społecznych i poznawczych, które pozwalają uczyć się języka).

Co ważniejsze teoria ta proponuje, że język angażuje do pracy obszary mózgu, które nie musiały koniecznie wyewoluować do tego celu.

Teorie bazujące na użyciu języka są dalekie od wyjaśnienia nam całej prawd o tym, jak działa język. Teoretycy popierający ją mają jeszcze dużo do zrobienia, aby wyjaśnić ścieżkę rozwoju językowego dziecka. Nie ma jednak wątpliwości, że uwielbiana przez naukowców teoria uniwersalna zaczyna powoli odchodzić do lamusa.