4 miesiące temu

Czy istnieje klątwa Tutenchamona?

Kiedy pierwsi archeolodzy, na początku XX wieku, sforsowali drzwi egipskich grobowców, rozpoczęto wielkoskalowe badania egiptologiczne, dostarczając nam większości współczesnej wiedzy na temat tej starożytnej cywilizacji.

tut

Wkrótce po rozpoczęciu badań zaczęły się jednak dziwne zdarzenia. Czy wchodząc do piramid naukowcy ściągnęli na siebie gniew faraona?

29 listopada 1922 roku otwarte zostały drzwi do grobu Tutenchamona. Ekspedycji przewodzi dwóch anglików – Howard Carter i hrabia George Carnarvon.

Wkrótce potem rozpoczyna się seria tragicznych zdarzeń dotykających uczestników ekspedycji.

tutenkhamun-pieczec

Nierozerwana pieczęć na drzwiach grobowca.

W cztery miesiące i siedem dni po otwarciu grobu w Kairze umiera Lord Carnarvon – współodkrywca grobowca i fundator ekspedycji. W dniu jego śmierci w całym mieści wysiadła elektryczność, a jego pies oddalony 3 tysiące kilometrów od swojego pana, gwałtownie zrywa się z posłania i sromotnie wyje.

Ta barwna historia miała być pierwszą z serii dziwnych i tragicznych śmierci osób związanych z grobem króla.

Kolejne ofiary to m. in. George Jay Gould I, który zmarł na francuskiej Riwierze 16 maja 1923, zapadając na gorączkę wkrótce po wizycie w grobowcu. Sir Archibald Douglas-Reid, radiolog, który prześwietlał mumie Tutenchamona, zmarł 15 stycznia 1924 na tajemniczą chorobę. A. C. Mace członek zespołu archeologicznego, zmarł w 1928 roku na skutek zatrucia arszenikiem.

klatwa-gazeta

Do 1930 roku z osób biorących udział w badaniu grobowca przeżyje rzekomo tylko jedna osoba – Howard Carter.

Seria tajemniczych zgonów zainteresowała wkrótce prasę, która informowała na bieżąco o kolejnych przypadkach.

Nie trzeba było długo czekać aż pojawiła się hipoteza łącząca wszystkie te wydarzenia – klątwa spowodowana złamaniem ostrzeżenia, wyrytego przy wejściu do piramidy.

Archeolodzy w trakcie swojej pracy mieli zignorować wyrytą na drzwiach grobowca inskrypcję, która zawierała klątwę grożącą śmiercią, osobom zakłócającym wieczny sen króla.

Czy klątwa faraona faktycznie istniała?

Pomysł jakoby przyczyną śmierci archeologów była klątwa szeroko propagował również ówczesny autorytet – pisarza Artur Conan Doyle.

Twórca postaci Sherlocka Holemsa, przy okazji miłośnik seansów spirytystycznych i zjawisk nadprzyrodzonych sugerował, że śmierć Lord Carnarvon została spowodowana przez „żywioły”, stworzone przez kapłanów Tutenchamona aby strzec królewskiego grobowca.

Opinie takie dodatkowo podsycały zainteresowanie mediów, które zaczęły w stosunku do tajemniczych wydarzeń używać terminu „klątwy faraona”.

Howard Carter nad sarkofagiem faraona.

Howard Carter nad sarkofagiem faraona.

Sam Howard Carter był całkowicie sceptyczny wobec wiary w istnienie tego rodzaju klątw. Jako najlepszy dowód traktował fakt, że on sam przeżył, unikając z niewiadomego powodu gniewu faraona.

Zmarł w wieku 64 lat, w 1939 roku na chłoniaka. Jak zauważają sceptycy pierwsza ofiara faraona Hrabia Carnarvon był poważne chory już przed wyjazdem do Egiptu, jego śmierć wywołana była bezpośrednio ukąszeniem moskita, o co nietrudno w Egipcie.

Dziwne wydarzenia towarzyszące jego śmierci – awaria elektryczności były częstym problemem nękającym Kair i również nie należy dopatrywać się w nim nadprzyrodzonych zjawisk. Także A.C. Mace od dłuższego czasu przed rozpoczęciem wykopalisk chorował i z powodu problemów zdrowotnych w pewnym momencie zrezygnował z udziału w ekspedycji.

Prócz zespołu Cartera w ciągu kolejnych dziesięcioleci dziesiątki kolejnych archeologów odwiedzały grobowiec.

W rzeczywistości spośród 58 osób, które były obecne przy otwieraniu grobu i sarkofagu tylko osiem zmarło w ciągu kilkunastu kolejnych lat. 

Ostatni „ocalały” amerykański archeolog J.O. Kinnaman, zmarł w 1961 roku, pełne 39 lat po tym wydarzeniu.

Listy „ofiar” faraona również mocno różniły się między sobą. Wpisywano na nią osoby często nie związane w żaden sposób z wizytami w grobie jak np. bliżej nieokreślony kustosz British Museum, w którym nie eksponowano żadnych przedmiotów pochodzących z grobowca.

W doniesieniach prasowych za ofiarę faraona uznany został nawet zmarły w Ameryce przypadkowy człowiek nazwiskiem Carter, tylko z powodu zbieżności nazwiska z odkrywcą grobu.

Ostatecznego argumentu na to, że klątwa nie istnieje wydaje się, że powinna dostarczy informacja, że przy wejściu do grobowca Tutenchamona nie znajdowała się żadna inskrypcja!

Dowiódł tego w 10 lat po otwarciu grobu, zainteresowany klątwą, niemiecki archeolog Georg Steindorff. 

Przekleństwa rzucane na rabusiów grobów zdarzały się tak naprawdę niezwykle rzadko i znajduje się je tylko w nielicznych miejscach. W grobowcu Tutenchamona inskrypcji z przekleństwami w ogóle nie było!

Malownicza opowieści o klątwie oraz nie gasnąca przez kolejne dekady moda na egiptologię stale podsycały legendę, ubierając ją w późniejszych czasach w racjonalne argumenty o drobnoustrojach i grzybach będących przyczyną zgonów.

Klątwa Tutenchamona powraca jak bumerang w popkulturze – nie da się zaprzeczyć, że jest tak atrakcyjna, iż z łatwością dajemy się jej uwieść.