9 miesięcy temu

Katastrofa w Fukushimie – mity na temat katastrofy jądrowej

Fukushima-nuclear-plant

Lęk przed awarią i katastrofą nuklearną jest najczęstszym argumentem przeciwników elektrowni atomowych. Katastrofy jądrowe jawią się jako apokaliptyczny kataklizm, po którym niemożliwa jest dalsza eksploatacja zanieczyszczonych trenów.

Tymczasem katastrofa w Japonii nie pochłonęła żadnych ofiar w efekcie promieniowania, nie nastąpiła w wyniku ludzkiego błędu i nie spowodowała trwałego zniszczenia środowiska. Fakty mówią same za siebie …

Jak doszło do katastrofy?

Warto przyjrzeć się dokładnie przyczynom katastrofy– w powszechnym odbiorze pokutuje przekonanie, że do wypadków dochodzi z przyczyn błędu człowieka lub gdy zawiodą zabezpieczenia. Tymczasem bezpośrednią przyczyn katastrofy w Japonii był kataklizm naturalny. 11 marca 2011 roku nastąpiło bowiem największe trzęsienie ziemi, jakie kiedykolwiek zanotowano w tym kraju od 140 lat. Było to również czwarte co do wielkości trzęsienie ziemi, do jakiego doszło na świecie!

Elektrownia w Fukushimie posiadała odpowiednie zabezpieczenia na wypadek występujących co jakiś czas w tych rejonach wstrząsów, nikt jednak nie spodziewał się, że dojdzie do trzęsienia o tak potężnej sile (magnitudzie) na poziomie 9.0. Żywotność elektrowni jądrowych szacuje się na zaledwie 60 lat – wystąpienia w tym okresie katastrofy, o tak dużej skali wydawało się więc mało prawdopodobne. Niestety ku zaskoczeniu wszystkich tak właśnie się stało.

Po wstrząsie, elektrownia zgodnie z planem wyłączyła się i była chłodzona. W ślad za trzęsieniem ziemi uderzyło tsunami, którego fale rosły przybliżając się do lądu. Zabezpieczenia przeciwpowodziowe elektrowni okazały się być za niskie dla tak potężnej fali, która przelała się nad liczącymi 15 metrów murami ochronnymi. Woda zalała całą elektrownię i generatory prądu, pozbawiając ją zasilania, włącznie z systemami bezpieczeństwa. Układy chłodzenia przestały działać przez co w ciągu kilku godzin rdzenie pozostały bez chłodzenia i uległy uszkodzeniu.

Na skutek awarii w elektrowni doszło do wybuchu wodoru (a nie wybuchu jądrowego). Substancje radioaktywne przedostały się do środowiska. Większość w formie gazowej, nie osiadając na ziemi. W kilka dni po katastrofie pojawiły się informacje o zawartości substancji radioaktywnych w glebie na terenach oddalonych do 40 km od elektrowni. Czas rozkładu poszczególnych substancji wynosi od 8 dni do nawet 30 lat.

Zgodnie z szacunkami rządu Japonii, podczas całej awarii z elektrowni wydostał się cez-137 o aktywności 36 PBq. Dla porównania w czasie katastrofy czarnobylskiej do środowiska naturalnego przedostał się cez-137 o aktywności 85 PBq.

Promieniowanie i skutki dla ludzi

Trzęsienie ziemi spowodowało zniszczenie całej prowincji wraz z miastami, mostami, drogami, liniami wysokiego napięcia, zakładami przemysłowymi i elektrowniami mniej odpornymi na wstrząsy niż elektrownie jądrowe. Wskutek trzęsienia ziemi i tsunami zginęło 26 000 ludzi. Były to jednak ofiary kataklizmu naturalnego. W wyniku promieniowania nie umarł nikt.

Najbardziej narażeni na promieniowanie byli oczywiście pracownicy elektrowni – 173 z nich otrzymało podczas zdarzenia dawki promieniowania powyżej 100 mSv (milisivertów), a 9 osób dawki powyżej 200 mSv. Żaden z pracowników nie zmarł jednak w wyniku awarii reaktora. Dopuszczalne dawki dla pracowników niebezpiecznych sektorów gospodarki wynoszą w Japonii 100 mSv w skali 5 lat.

W strachu przed promieniowaniem ewakuowano jednak 150 tysięcy osób, zamieszkałych w promieniu 30 km od elektrowni, w tym ludzi starych oraz chorych ze szpitali, narażając ich tym samym na pogorszenie się stanu zdrowia oraz stres związany z przemieszczeniem. Niezależni eksperci stwierdzili po katastrofie, że pozostanie na terenach uznanych za skażone oznaczałoby według najbardziej pesymistycznych ocen skrócenie życia co najwyżej o kilka dni, a prawdopodobnie nie miałoby żadnych złych skutków.

Mimo lęku i obaw o choroby popromienne według raportu ONZ „nie ma i nie oczekuje się wystąpienia wykrywalnych szkód zdrowotnych spowodowanych promieniowaniem po awarii w Fukushimie”. Komitet Naukowy ONZ ds. Skutków Promieniowania Atomowego (UNSCEAR) stwierdził też, że promieniowanie nie powoduje skutków dziedzicznych.

Dawki promieniowania otrzymane w ciągu pierwszego roku po awarii określono w raporcie jako małe lub nawet bardzo małe. W raporcie jasno zapowiedziano, iż „nie oczekuje się wykrywalnego wzrostu zachorowań, które można byłoby przypisać promieniowaniu, ani wśród osób narażonych ani wśród ich potomstwa”, a przewidziany wzrost zachorowań na nowotwory będzie tak mały, że wręcz niezauważalny. Z przedstawionymi wnioskami zgodziła się również Światowa Organizacja Zdrowia.

Zanieczyszczanie środowiska

Jednym z najbardziej nurtujących pytań, jakie powstało po katastrofie było stałe skażenie terenów przyległych do elektrowni. Kwestia zanieczyszczenia wody oraz gleby w okolicach wybuchu niepokoi do dziś opinię publiczną. W kwietniu 2014 roku wykonano serię pomiarów aktywności powietrza nad terenem katastrofy, wykazały one brak zagrożenia w powietrzu.

Jak natomiast wygląda kwestia wód oceanu i zamieszkujących je ryb? Katastrofa zmobilizowała władze Japonii do szczególnej ostrożności, w efekcie w kraju wprowadzono najbardziej rygorystyczne limity skażenia dla zwierząt morskich na świecie. Próg dopuszczalności radioaktywności ryb wynosi obecnie w Japonii 100 Bq/kg (bekerelów na kilogram – jednostki promieniotwórczości naturalnej). Przed awarią wynosił on 500 Bq/kg. Tymczasem w krajach Unii Europejskiej wynosi ona aż 600 Bq/kg. Dodajmy również, że średnia aktywność promieniotwórcza dla banana wynosi 125 Bq/kg. Skażenie ryb, skorupiaków i innych organizmów żywych okazało się być finalnie krańcowo małe.

Dla środowiska naturalnego większą szkodę wyrządziło samo trzęsienie ziemi i tsunami, które spowodowały przesunięcie w poziome całej wyspy o ponad 2 metry (!) jak również śmierć i zniszczenie siedlisk wielu gatunków zwierząt. Siła kataklizmu była porównywalna do ciężkiej wojny i pozostawiła ślady w przyrodzie na wiele lat. Większość z tych efektów jest jednak spowodowana jedną z najpoważniejszych katastrof naturalnych w historii ziemi – nie awarii elektrowni.

Artykuł na podstawie materiałów Narodowego Centrum Badań Jądrowych