1 rok temu

Kolejny koniec świata za nami

Raiva-coiso

Każdego dnia budzimy się, idziemy do szkoły lub pracy, podróżujemy rożnymi środkami lokomocji. To codzienność, która nie ma końca. Ale czy na pewno? Kiedy nastąpi koniec świata? Jak wiele z nich już przeżyliśmy, nawet o tym nie wiedząc? A ile nas jeszcze czeka?

Temat końca naszej cywilizacji staje się coraz bardziej popularny. Bezustannie słyszymy doniesienia o zbliżającej się komecie, grożącym wybuchem superwulkanie czy też o planecie mającej unicestwić wszelkie życie na Ziemi.

A początki końców zaczęły się tak

Choć to niewiarogodne, to już w starożytnym Rzymie oczekiwano końca świata. Pierwsza z przepowiedni (634 r. p.n.e) opowiada o założycielu Rzymu, Romulusie, który zobaczył dwanaście orłów. Każdy z tych ptaków podarować miał Rzymowi kolejnych dziesięć lat istnienia. Sto dwadzieścia lat minęło, a miasto miało się dobrze. Kolejna przepowiednia mówiła, że Rzym upadnie po 365 latach – jak widać również się nie sprawdziła. W I wieku naszej ery chrześcijanie spodziewali się końca świata. Zwiastować go miał powrót Jezusa i był zapowiadany jedno pokolenie po jego śmierci. Jednak szybko zapomniano i o tej apokalipsie. Lata 375–400 – na ten okres koniec przewidział Francuz Martin z Tours. Uważał on, że Antychryst przyszedł już na świat i gdy tylko dorośnie, zniszczy całą Ziemię. Mroczne lata minęły, a świat wciąż trwa.
Z kalendarium Apokalipsy

Oto zaledwie kilka dat z domniemanych końców. Ile z nich już przeżyliście?

21 grudzień 1954 – zdaniem Dorothy Martin kosmici z planety Clarion poinformowali o zbliżającej się zagładzie. Według ich doniesień wielka powódź miała stworzyć ogromne wewnątrzkontynentalne jezioro rozciągające się od Arktyki po Zatokę Meksykańską.

29 kwiecień 1987 – Leland Jensen informował, że w tym roku miała w Ziemię uderzyć kometa Halleya, powodując ogromne zniszczenia. Jak widać kursy Ziemi i komety jeszcze się nie spotkały.

26 marzec 1997 – Marshall Applewhite – przywódca kultu niebios uważał, że statek kosmiczny zniszczy wszelkie formy życia na Ziemi. Jedyną opcją ratunku dla ludzi miało być popełnienie samobójstwa. Lider przekonał do tego wszystkich swoich wyznawców. Wraz z trzydziestoma ośmioma osobami odebrał sobie życie, a świat trwał dalej.

Rok 1999 – uznawany za rok narodzin szatana. Uważano, że będzie to ostateczny koniec, ponieważ po dwóch tysiącach lat na Ziemi miał pojawić się Chrystus. Tysiąc lat wcześniej też oczekiwano jego przybycia i nic z tego nie wynikło.

31 grudnia 1999 – czyli kolejny powód do trwogi – w momencie wejścia w nowe millenium miał nastąpić koniec wszystkiego. Minęła północ, zgasły światła – wieszczono wybuch atomowy oraz zagładę ludzkości pogrążonej w chaosie i… dokładnie – to był tylko żart. Ale sporo ludzi potraktowało go poważnie. Niektórzy nie wytrzymali napięcia i wylądowali w szpitalu.

Około roku 2000 – Sun Myung Moon wierzył, że w tym roku mają otworzyć się dla ludzi bramy Królestwa Niebieskiego, a tym samym nastąpiłby koniec. Jak widać dla obu stron było za wcześnie na takie spotkanie.

1 stycznia 2000 – ludzi poruszyła przepowiednia mówiąca o upadku całej sieci informatycznej. Według niej miały przestać działać wszystkie najważniejsze komputery na całym świecie. Powód: przejście z roku 1999 na 2000 – czego większość elektronicznych sprzętów mogła nie wytrzymać z powodu sposobu zapisu daty w programach komputerowych (rok był zapisywany za pomocą dwóch ostatnich liczb). Problem dotyczył starszej generacji komputerów, ponieważ nie przewidziano ,że będą one pracować w XXI wieku. Upadek sieci informatycznej w świecie zdominowanym przez komputery to prosty przepis na chaos. Ludzie z paniką oczekiwali tego dnia. Na szczęście masowego paraliżu nie było, choć pojawiły się sporadyczne przypadki, w których komputery wyłączyły się wraz ze zmianą daty. Jednak nie wywołało to ogromnych strat.

Maj rok 2003 – według Nancy Lieder – w tym roku w Ziemię miała uderzyć planeta Nibiru. Do kolizji nie doszło.

Sierpień-październik 2011 – kometa Elenin wędrująca pomiędzy Słońcem a Ziemią miała spowodować poważne uszkodzenia skorupy naszej planety, sprowadzając liczne trzęsienia ziemi i tsunami.

21 grudzień 2012 – koniec kalendarza Majów. Według przepowiedni temperatura na Ziemi miała osiągnąć rekordowe wartości, a na domiar złego bieguny miały się odwrócić. Fakt, że w tym czasie pojawiały się doniesienia o wybuchach na Słońcu, utwierdzał w przekonaniu o zbliżającym się końcu świata. Jednak później okazało się, że kalendarz Majów wciąż trwa, tylko wszedł w kolejny cykl. Inna teoria mówiła o pojawieniu się Bolon Yokte – bóstwa konfliktów i przemian zapowiadającego upadek religii i rozpoczęcie III wojny światowej.

Lata 2018–2028 – według przepowiedni opisanej przez F. Kenton Beshore koniec nastąpi jedno pokolenie po powstaniu Izraela (liczyła, że średnio to pokolenie będzie trwać 70–80 lat). Wówczas na Ziemię ma powrócić Chrystus. Poczekamy zobaczymy.

Lata 2020–2037 – w 2020 na Ziemię ma wrócić Jezus – od tego zacznie się Armagedon. Wojna z Antychrystem będzie trwać do 2037 i to jest również ostateczna data końca świata. To apokalipsa według Jeane Dixon.

Rok 2129 – Said Nursî opisał, że na ten rok przypada koniec świata przepowiedziany przez Koran.

„Pyta Jasiu tatę: – Tato kiedy będzie koniec świata? – Jak skończy się Moda na sukces.”

Apokalipsa zbliża się wielkimi krokami. Można powiedzieć, że każdego roku oczekujemy zapowiedzianego końca świata. Tylko pomysły zagłady stają się coraz bardziej aktualne: komety, trzęsienia ziemi, tsunami, różowe planety i UFO – to główne czynniki mające zniszczyć Ziemię.

Kilka dni temu, 25 listopada 2015 roku miała nas zaskoczyć wielka katastrofa przepowiadana przez Nostradamusa. Na szczęście i tym razem nic się nie stało.

Artykuł: Angelika Kruczek / today.pl