1 rok temu

Nadchodzi era końca kapitalizmu

Witamy w epoce dzielenia się

Witamy w epoce dzielenia się (Ilustracja: Joe Magee)

Niezauważenie nasz świat przechodzi w kolejną epokę gospodarczą – erę postkapitalizmu. W sercu tych zmian jest informatyzacja, nowe sposoby pracy i gospodarka współdzielona. Zajmie jeszcze dużo czasu aby przekształcić stare konstrukty globalnej gospodarki, jednak obserwując postępujące już tym momencie zmiany, możemy zacząć snuć scenariusze na przyszłość…

Podobnie jak w przypadku końca feudalizmu 500 lat temu, przemiana kapitalizmu na postkapitalizm będzie przyspieszona przez szokujące globalne wydarzenia i wpłynie na ukształtowanie się nowego rodzaju człowieka. Proces ten już się zaczął…

Postkapitalizm jest możliwy dzięki trzem głównym przemianom, jakie technologie informatyczne przyniosły w ostatnich 25 latach.

Pierwsza z nich to zmniejszenie zapotrzebowania na pracę, a przez to rozmycie się granic między pracą i czasem wolnym oraz rozluźnienie relacji między pracą i płacą. Nadchodząca automatyzacja zmniejszy jeszcze bardziej zapotrzebowanie na pracę, co odbije się na systemie społecznym, który nie będzie już w stanie ani wspierać potrzebujących, ani nawet zapewnić wszystkim godnych warunków do życia.

Drugim czynnikiem jest korozja rynków finansowych. Informacje korodują zdolność rynku do tworzenia prawidłowych cen. To dlatego, że rynki są oparte na niedoborze, podczas gdy ilość informacji dostępnych obecnie jest ogromna. Mechanizmem obrony systemu jest tworzenie monopoli – gigantycznych firm technologicznych – na skalę niespotykaną w ostatnich dwóch stuleciach, które wychwytują i prywatyzują wszystkie generowane społecznie informacje. Firmy działające w ten sposób wzmacniają jednak swoją pozycję na kruchych podstawach, budując ją w sprzeczności z najbardziej podstawową potrzebą ludzkości, jaką jest swoboda w używaniu idei.

Trzecią zmianą jest spontaniczne powstawanie kolektywnych systemów produkcji. Towary, usługi i organizacje je produkujące wydają się już nie reagować na dyktat rynku. Przykładem może być największy współczesny, informacyjny produkt na świecie – Wikipedia – tworzona przez wolontariuszy za darmo, wstrzymując tym samym biznes encyklopedyczny i pozbawiając branżę reklamową 3 miliardów rocznego przychodu.

ccc3ceea-ac03-495b-a649-b723f77cfc5c-2060x1091

Czy to utopia wierzyć, że kapitalizm jest tylko kolejny etapem ewolucji? (Ilustracja Joe Magee)

Prawie niezauważone zostają, powstające w niszach i zagłębieniach systemu rynkowego, całe połacie życia gospodarczego, działające według innego rytmu. Alternatywne waluty, banki czasu, spółdzielnie i przestrzenie samorządowe zaczynają się powoli rozmnażać. Często powstają jako bezpośredni skutek rozbicia starych struktur po kryzysie w 2008 roku.

Kiedy w Grecji oddolna organizacja pozarządowa podjęła się zmapowania spółdzielni żywnościowych, alternatywnych producentów, lokalnych systemów wymiany i tym podobnych inicjatyw okazało się, że w kraju funkcjonuje ponad 70 dużych inicjatyw oraz setki pomniejszych projektów spółdzielczych – począwszy od carpoolingu na darmowych przedszkolach kończąc. Patrząc z punktu widzenia głównego nurtu ekonomii takie rzeczy ledwie kwalifikują się jako „działalność gospodarcza” – ale o to właśnie chodzi! Te miejsca istnieją, ponieważ handlują nową „walutą” postkapitalizmu: wolnym czasem, aktywnością sieciową i darmowymi usługami.

Nowe formy własności, nowe formy udzielania kredytów, nowe formy nawiązywania umów prawnych – w biznesie w ciągu ostatnich 10 lat pojawiła się cała nowa subkultura! Media nazywają to ” sharing economy”, „commons” i „peer-production”, ale co to oznacza dla rozwoju samego kapitalizmu?

Ten nowo powstający system może oferować nam drogę ucieczki przed noeliberalnym kapitalizmem, ale tylko jeśli projekty te będą realizowane na poziomie mikro, wspierane przez społeczność i chronione przed zakusami prywatyzacji. Jednak to, co jest koniecznie aby napędzać te zmianę, to zmiana naszego sposobu myślenia na temat technologii, własności i pracy.

Kryzys z 2008 roku wymiótł 13% światowej produkcji i 20% światowego handlu. Globalny wzrost stał się ujemny (w skali, gdzie wszystko poniżej wyniku + 3% jest liczone jako recesja). Kryzys spowodował na zachodzie dłuższy okres depresji niż podczas kryzysu w latach 1929-33, i nawet teraz widoczne widmo odnowy nie uspokaja ekonomistów, w obliczu myśli o długotrwałej stagnacji. Pokryzysowe wstrząsy wtórne dokonujące się w Europie rozrywają kontynent na strzępy.

Rozwiązaniem dla Europy miały być oszczędności i „dodruk” pieniędzy. Ale to nie zadziałało. W efekcie w krajach najbardziej dotkniętych kryzysem system emerytalny został zniszczony, wiek emerytalny podniesiono do 70 lat, a edukacja została sprywatyzowana, tak więc młodzi absolwenci stają teraz wobec wyzwania życia z wysokim zadłużeniem. Usługi publiczne są zdemontowane, a projekty infrastrukturalne zawieszone.

Informacja chce być wolna Czy to utopia wierzyć, że kapitalizm jest tylko kolejny etapem ewolucji? (Ilustracja Joe Magee)

Informacja chce być wolna Czy to utopia wierzyć, że kapitalizm jest tylko kolejny etapem ewolucji? (Ilustracja Joe Magee)

Neoliberalizm przekształcił się w system zaprogramowany do zadawania powtarzających się katastrofalnych ciosów gospodarczych. Co gorsza złamany został 200-stu letni wzór kapitalizmu przemysłowego, w którym każdy kryzys gospodarczy generował nowe formy innowacji technologicznych, z których w efekcie wszyscy korzystali. To dlatego, że neoliberalizm był pierwszym modelem ekonomicznym w 200-stu letnim okresie ożywienia produkcyjnego, który oparty był na hamowaniu płac i rozbijaniu społecznej siły klasy robotniczej.

Możemy spojrzeć na historię w perspektywie długoterminowych cykli gospodarczych. W Europie i na całym świecie, w latach 1850, 1900 i 1950, działała siła, która wymuszała na przedsiębiorcach i korporacjach wstrzymanie swoich popędów w dążeniu do ożywienia modeli „krwiożerczego kapitalizmu”, opartego na cięciu płacy, zmuszając ich przy tym do wytworzenia nowego modelu.

Takie działania powodowały, że w każdym okresie dobrzej koniunktury możemy znaleźć mieszankę trzech czynników: automatyzacji, wysokich zarobków i konsumpcji wysokiej wartość. Dziś nie ma nacisku ze strony siły roboczej, a technologia znajdująca się w centrum fali innowacji nie wymaga tworzenia wyższych wydatków konsumentów, lub ponownego zatrudnienia starych pracowników w nowych miejscach pracy.

W rezultacie, duża część klasy biznesu staje się współczesnymi neo-luddystami. W obliczu możliwości stworzenia np. pracowni sekwencjonowania genów, wybierają prowadzenie kawiarni, barów i firm sprzątających: system bankowy, system planowania i późna neoliberalna kultura nagradza bowiem przede wszystkim wytwórców niskiej wartości, pracujących długie godziny.

Innowacja jest, ale jak dotąd piąte ożywienie gospodarcze kapitalizmu – którego oczekujemy bazując na teorii długich cykli – nie następuje. A przyczyną tego jest natura technologii informatycznych.

Jesteśmy otoczeni nie tylko przez inteligentne maszyny, ale i przez całą nową warstwę rzeczywistości skupionej na dostarczaniu informacjach. Ale w zasadzie jaka jest wartość informacji? Nie znajdziemy odpowiedzi na to w księgach rachunkowych – we współczesnych standardach ekonomicznych wartość intelektualna wyceniana jest nieprecyzyjnie.

Określenie prawdziwej wartości informacji byłoby możliwe tylko przy zastosowaniu takiej formy rachunkowości, która uwzględniałaby pozaekonomiczne korzyści i pozaekonomiczne ryzyko. Biorąc pod uwagę, że to informacja jest kołem napędowym współczesnej gospodarki jest jakiś błąd w naszym postrzeganiu wartości intelektualnej.

Wielki postęp technologiczny początku XXI wieku to nie tylko nowe obiekty i procesy, ale też uczynienie starych technologii inteligentnymi. Wiedza na temat produktów staje się obecnie cenniejsza niż same produkty, a jej wartość mierzona jest jako użyteczność, a nie wartość możliwej wymiany lub aktywów.

W latach ’90-tych ekonomiści zaczęli dostrzegać, że ta nowa rola informacji stworzy nowy, „trzeci” rodzaj kapitalizmu – zupełnie różny od kapitalizmu przemysłowego opartego na kupcach i kapitalizmu niewolniczego z XVII i XVIII wieku. Trudno jest jednak opisać dynamikę tego „nowego” kapitalizmu. I nie bez powodu – jego dynamika jest bowiem głęboko niekapitalistyczna.

W trakcie II wojny oraz tuż po jej zakończeniu, ekonomiści traktowali informację po prostu jako „dobro publiczne”. Rząd USA ustanowił, że nie powinno się czerpać zysku z patentów, tylko z samego procesu produkcyjnego. Potem pojawiła się kwestia własności intelektualnej. W 1962 roku Kenneth Arrow, guru ekonomii głównego nurtu, powiedział, że w gospodarce wolnorynkowej celem wymyślania rzeczy powinno być tworzenie prawa własności intelektualnej. Zauważył, że ta zasada jest tym bardziej skuteczne w tych obszarach, gdzie występuje niedostateczne wykorzystanie informacji.

Zasadę te można obserwować w każdym modelu e-biznesu: monopolizacja oraz ochrona danych, przechwytywanie społecznie generowanych danych wytwarzanych przez interakcje użytkowników, wtłaczanie sił handlowych w obszary produkcji informacji, które były wcześniej niekomercyjne – zawsze i wszędzie zapewniając, że nikt prócz korporacji nie może wykorzystywać uzyskanych wyników.

Jeśli jednak „postawimy zasadę Arrowsa odwrotnie” to jej rewolucyjne implikacje są oczywiste: jeśli gospodarka wolnorynkowa oraz własność intelektualna prowadzi do „niewykorzystania informacji”, to gospodarka oparta na pełnym wykorzystaniu informacji nie może tolerować wolnego rynku i praw absolutnej własności intelektualnej.

Modele biznesowe wszystkich współczesnych gigantów cyfrowych mają na celu zapobieganie obfitości informacji. Jednak obok świata zmonopolizowanej informacji dynamicznie rozwija się inny trend, oparty na informacji jako społecznej wartości, wolnej w użyciu w jakimkolwiek celu i niemożliwej do ograniczenia prawem.

Drzwi do nowej rzeczywistości ekonomicznej zostały więc otwarte. Produkcja wspólnotowa, i „sieci” produkcji zadziałają tylko wtedy, jeśli będą wolne i współdzielone. Istotna jest jednak rola państw, które powinno stworzyć prawne ramy dla tej nowej rzeczywistości gospodarczej. Tak jak w XIX wieku gdy przepisami zdefiniowało pracę w fabrykach i zasady, na których opierać się będzie wolny rynek. Zmiana będzie angażować zarówno państwo, współczesne rynki jak i wspólnotową produkcję ulokowaną obecnie poza rynkiem kapitałowym.

Jednak postkapitalizm będzie czymś więcej niż tylko system ekonomiczny – rewolucja dokonująca się w dostępie do informacji wpłynie również na ukształtowanie się nowego typu człowieka – lepiej wyedukowanego, bardziej świadomego i cały czas „podłączonego” do sieci.

Możemy przewidywać powstanie tego nowego społeczeństwa, próbując zilustrować go za pomocą danych makroekonomicznych stosowanych dzisiaj, by prognozować jak będą się one kształtować w 2075 roku. Jeśli jednak społeczeństwo i system ekonomiczny zostaną zorganizowane wokół innych wartości niż tylko ekonomia, mogą zacząć kształtować się formy, których dzisiaj nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Możemy przewidzieć, że postkapitalizm nie będzie tylko zmodyfikowaną wersją społeczeństwa rynkowego.

Jak będzie wyglądało przejście od kapitalizmu do postkapitalizmu?

Zmianę tą możemy porównać chyba tylko do zmiany systemu gospodarczego z feudalizmu na kapitalizm – podstawą zmiany jest wytworzenie nowych sposobów produkcji, skupionych wokół nowych dóbr.

System feudalny zaczął korodować w obliczu, po pierwsze ograniczeń przyrodniczych oraz po drugie – na wskutek zewnętrznej katastrofy, która przyszła na Europę – „czarnej śmierci”, po której nastąpił szok demograficzny. Zaraza zdziesiątkowała ludność, co spowodowało niedobór siły roboczej do pracy na polach, co z kolei spowodowało podniesienie się płac. Jednocześnie niemożliwe stało się egzekwowanie obowiązków pańszczyzny wobec chłopów – cały system stał się niemożliwy do utrzymania na starych zasadach. To wymusiło technologiczne innowacje.

Istotne dla nadchodzącej przemiany okazały się również kredyty, które do tej pory otoczone były odium grzechu. Kiedy kredyt gotówkowy przestał być w ten sposób postrzegany, otworzyła się droga dla kształtowania nowego systemu. Następnie odkrycia geograficzne i dotarcie do Ameryki pozwoliło na transfer ogromnej ilości bogactwa do Europy.

To co koroduje dzisiejszy system to niedoceniana przez ekonomistów siła informacji. Większość przepisów odnoszących się do informacji określa prawa korporacji do ich ograniczania i prawa państwa do dostępu do nich, pomijając przy tym prawa obywateli. Technologie informacyjne pozwalają redukować koszty w każdej dziedzinie gospodarki – od kina zaczynając na rolnictwie kończąc.

Współczesną osią konfliktu jest więc walka między możliwością dostępu do wolnych, obfitych zasobów informacji, a ich monopolizacją wspieraną przez korporacje i państwo, które usilnie próbują uszczuplić dostęp do nich przez komercjalizację i prywatyzację.

Czy jest utopią wietrzyć, że jesteśmy na skraju rewolucji, która wyniesie nas poza granice systemu kapitalistycznego? XX wiek obfitował w wielkie społeczne przemiany, począwszy od praw kobiety, antykoncepcji, pojawianie się kobiecej klasy pracowników aż po śluby jednopłciowe. Być może marzenie o wolności gospodarczej również ma szanse się ziścić w nie długim czasie.