1 rok temu

O psie, który był oficjalnym jeńcem wojennym

Judy_Govuk_-_Prisoner_of_War_81A_Medan_receiving_her_PDSA_Dickin_Medal_from_Viscount_Tarbat__President_of_the_Returned_Prisoner_of_War_Association_-_London_May_1946

Zdarzają się przypadki zwierząt-żołnierzy nagradzanych za swoją odwagę i wkład w działania wojenne. W czasie zimnej wojny próbowano tresować zwierzęcych szpiegów i jako żywa bron przenosząca bomby, ale słyszeliście kiedyś o zwierzaku, który byłby oficjalnym jeńcem wojennym?

W 1936 roku załoga brytyjskiego okrętu artyleryjskiego HMS Gnat posadowiła zaopatrzyć się w żywą maskotkę oddziału, naśladując w ten sposób inne oddziały marynarki wojennej. Dowódca statku zdecydował się na zakup szczeniaka angielskiego pointera z hodowli w Szanghaju, gdzie w tym czasie stacjonował okręt. Suka nazwana Judy miała pełnić nie tylko role pupila, lecz również pomagać w polowaniach, w czasie gdy załoga schodziła z pokładu. Opiekunem zwierzaka stał się kucharz pokłaadowy Jan „Tankey” Cooper.

Zaraz po wybuchu II wojny światowej okręt został odwołany z rzeki Jangcy, którą patrolował z powrotem do portu, a w czerwcu 1939 przemianowano jego nazwę na HMS Grasshopper.

Trzy lata później statek został unieruchomiony przez torpedę, a załoga została zmuszona do zejścia z pokładu na niezamieszkałą część wyspy Sumatra. Ten przymusowy postój dał szansę wykazać się Judy w poszukiwaniach wody, którą pies był w stanie wyczuć pod ziemią, w przeciwieństwie do członków załogi.

Po kilku dniach w buszu załoga rozpoczęła marsz przez ląd chcąc wydostać się z dziczy. Żołnierze liczyli na dotarcie do brytyjskich oddziałów, stacjonujących w innej części wyspy, by ewakuować się z terenów wroga. Niestety oddział spóźnił się na ostatnie łodzie ewakuacyjne i zamiast do brytyjskiego obozu wpadł prosto w ręce Japończyków.
judy-dog
Złapani żołnierze zostali następnie przetransportowani do obozu. Razem z nimi trafiła tam też Judy, którą opiekun ukrył pod pustymi workami po ryżu. Obóz borykał się z problemami aprowizacyjnymi, przez co nie zawsze starczało jedzenia dla więźniów. Judy radziła sobie z tym wygrzebując robaki z ziemi. Wśród jeńców znajdował się również przywódca oddziału Air Force Frank Wiliams, – „pamiętam jak patrzyłem na tego psa i zastanawiałem się, co to piękne zwierzę tutaj robi, i dlaczego nikt się nim nie opiekuje”. Dlatego więc pewnego popołudnia litując się nad głodującym psem, Wilimas oddał mu swoją rację ryżu, kładąc jedzenie na ziemi. Od ego czasu Judy stała się jego wierną towarzyszką w obozie.

Podobnie jak inni więźniowie Judy nie maiła łatwego życia – agresja strażników często skupiała się na niej, ponieważ zwierzę reagowało na akty przemocy ze strony strażników wobec więźniów.
Jej opiekun podobnie jak pozostali więźniowie martwili się o dalsze losy zwierzaka, obawiając się, że pewnego dnia strażnicy po prostu zabiją ją. Wiliams opracował więc plan.
judy-the-pointer_3323474b
Wiedząc, że dowódca obozu nabiera przyjaznego usposobienia gdy popije, postawił poczekać na taki dzień i porozmawiać z nim na temat udzielenia Judy oficjalnego statusu jeńca wojennego. Dodatkowo zaoferował mu jedno ze szczeniąt Judy, które dowódca chciał podarować swojej kochance.

Plan zadziałał a Judy stała się oficjalnym jeńcem obozu wojennego nr 81A Gloergoer, Medan. Nie uchroniło jej to przed atakami strażników, jednak teraz odpowiadaliby oni za ewentualne zabójstwo jeńca, co wiązałoby się z większą karą.

W 1944 roku oddział Wiliamsa miał zostać przeniesiony do obozu w Singapurze. Opiekun zaczął odpowiednio wcześniej tresować Judy, by była ona w stanie pozostać w ukryciu przez kilka godzin w kompletnej ciszy – tym sposobem suczka została przeszmuglowana na pokład okrętu SS Van Warwick i udała się wraz ze swoim opiekunem do kolejnego obozu.
image
Statek jednak nigdy nie miał dotrzeć na miejsce. Po drodze został zaatakowany przez brytyjski okręt i ostrzelany. Podczas ataku wybuchła panika i chaos dając jeńcom okazję do ucieczki. Nie myśląc zbyt długo Wiliams przepchnął psa przez okno w burcie i wyrzucił z pokładu tonącego statku do wody. On sam nie był w stanie przecinać się przez okienko, jednak udało mu się uciec inną drogą, po czym rozpoczął poszukiwania Judy w wodzie.

„Jak daleko mogłem sięgnąć wzrokiem wszędzie pływały fragmenty wraku, a gdzieś wśród nich była tez i Judy”. Po bezskutecznych poszukiwaniach Williams popłynął w stronę brzegu, gdzie został ponownie złapany przez Japończyków i odesłany z powrotem do obozu na Sumatrę.

Mimo tej niewykorzystanej szansy na ucieczkę powrót do oflagu okazał się być dla niego szczęśliwy – po przekroczeniu bramy obozu został powitany przez podekscytowanego psa.

„Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Gdy wszedłem do obozu, ten chudy pies rzucił się na mnie i po prostu powalił na ziemię … Nigdy nie byłem tak zadowolony widząc tą psinę. Myślę, że ona czuła się podobnie”. Wiliams i Judy przetrwali obóz aż do końca wojny.

Po uwolnieniu jeńców pojawił się jednak kolejny problem – statek mający przetransportować Brytyjczyków z powrotem do ich domów, nie chciał przyjąć na pokład psa. Wilimas musiał więc kolejny raz szmuglować swoją towarzyszkę.
article-2644427-0AC85D2C000005DC-4_634x471
Po przybyciu do Wielkiej Brytanii w pierwszej kolejności zainteresowały się nią służby weterynaryjne, odsyłając zwierzę na półroczną kwarantannę do schroniska. W tym czasie historia Judy nabrała rozgłosu. Pies stał się sławny, a dzięki swoim zasługom otrzymał odznaczenie wojenne – Medal Dickin będący zwierzęcym odpowiednikiem Krzyża Wiktorii. Nadawany jest on zwierzętom, które wykazały się „widoczną walecznością lub poświeceniem wobec służby lub obowiązków wykonywanych w ramach dowolnego oddziału Sił Zbrojnych lub Jednostek Obrony Cywilnej”.

Judy została uhonorowana za „wspaniałe męstwo i wytrzymałość w czasie pobytu w japońskich obozach jenieckich, które pomogły utrzymać dobre morale wśród współwięźniów, oraz za uratowanie wielu istnień dzięki jej inteligencji i uważności”.

Resztę swojego życia spędziła razem ze swoim wojennym opiekunem, kontynuując również podróże. Po zakończeniu wojny Wiliams i Judy pojechali w podróż dookoła Afryki. 17 lutego 1950 roku, mając 13 lat została uśpiona z powodu nowotworu sutka. Wiliams pochował ją zawijając w płaszcz RAF-u, wzniósł również mały pomnik ku pamięci swojej towarzyszki. Tym sposobem Judy trafiła do zaszczytnego grona sześćdziesięciu pięciu odznaczonych zwierząt, zapisując się w historii jako jedyne zwierzę będące oficjalnym jeńcem wojennym podczas II wojny światowej.