1 rok temu

Noworodki uchwycone w pierwszych 20 sekundach swojego życia

19.jpg.CROP.original-original
Zdjęcia mogą wydawać się nieco brutalne, jednak ich autentyzm jest porażający. Christian Berthelot po raz pierwszy zetknął się z porodem przez cesarskie cięcie, kiedy jego żona musiał poddać się zabiegowi w trybie awaryjnym, by uratować zarówno siebie jak i dziecko.

„W sali porodowej rodzice nie widzą, co się dzieje po drugiej stronie pola operacyjnego. Czekamy, nasłuchujemy, próbujemy sobie wyobrazić, co się stanie. I potem nagle to się po prostu dzieje i możesz zobaczyć swoje dziecko” wspomina fotograf.

9.jpg.CROP.original-original

15.jpg.CROP.original-original
Tydzień po porodzie, Berthelot spotkał Jean-Francois Morievnala, położnika ze szpitala, w którym rodził się jego syn. Rozmawiali o ich wzajemnej miłości do fotografii. Sześć miesięcy później, Morievnal zaproponował, żeby Berthelot rozpocząć pracę nad serią zdjęć o położniczych salach operacyjnych, z naciskiem na porody przez cesarskie cięcie.

Realizacja projektu okazała się być skomplikowanym procesem. Przez sześć miesięcy Berthelot przeszedł szkolenie na temat tego, jak pracować w środowisku chirurgicznym, musiał również uzyskać uprawnienia do wykonywania zdjęć w klinikach jak i robienia zdjęć matkom, które będą rodzić.

„No i oczywiście moje psychiczne przygotowanie do tego, co zobaczę” napisał Berthelot.

4.jpg.CROP.original-original

2.jpg.CROP.original-original

Pewnego wieczoru, kazano mu przyjechać do poradni na 8 rano następnego dnia, aby sfotografować zaplanowane cesarskie cięcie.

„Miałem wrażenie, że znowu znalazłam się w sytuacji z ubiegłego roku, gdy mój syn przychodził na świat,” powiedział Berthelota”. Cały zespół był gotowy i niezwykle uprzejmy. Lekarz cały czas obserwował mnie kątem oka, aby zobaczyć, jak zareaguje – zemdleje albo ucieknę. Po prostu schowałem się za moim aparatem i zrobiłem swoje”.

Patrząc na pierwsze fotografie poczuł, że w tym temacie jest jeszcze więcej do zrobienia. Stwierdził, że najlepszym sposobem będzie koncentrować się przede wszystkim na noworodkach. „Widziałem potencjał artystyczny moich małych modeli” powiedział.
Berthelot i Morievnal proponują każdej matce możliwość wzięcia udziału w projekcie. Jak na razie mają sfotografowanych 40 porodów. Berthelot był już świadkami tak wielu porodów, że zmienił perspektywę na temat i postanowił skupić się wyłącznie na kilku pierwszych chwilach życia dziecka. Fotograf liczy się z tym, że widzowie mogą odbierać zdjęcia jako nieco surowe i trudne do oglądania.

13.jpg.CROP.original-original

„Wiem, że niektórzy ludzie reagują bardzo źle na te zdjęcia, uważają je za obrzydliwe, mówią mi, że nie mam prawa pokazać dzieci umazanych we krwi” powiedział. „Niektórzy nawet twierdzą, że zdjęcia nie są prawdziwe, że to nie jest prawdą – to absurdalne. Przecież dzieci nie rodzą się w kapuście! Są też tacy, którzy są zafascynowani tematem, daje im okazję szczegółowej obserwacji przemocy porodu.
To co cały czas mnie zadziwia, to fakt, że z każdą chwilą na naszej planecie rodzi się dziecko, proces rodzenia trwa nieustannie, cały czas na naszej planecie. Jest więc jeszcze dużo do zrobienia”.

10.jpg.CROP.original-original

11.jpg.CROP.original-original