2 lata temu

Kilka faktów o Malleus Maleficarum i polowaniu na czarownice

Wbrew powszechnej opinii polowania na czarownice nie były aż tak powszechne we wczesnym średniowieczu, tak naprawdę ich apogeum przypada na okres od XV do XVII wieku. Wtedy to przeprowadzono najwięcej procesów o czary. Równie często uważa się że Inkwizycja i polowanie na czarownice to jeden i ten sam proces. Otóż tak nie jest. Sama Inkwizycja zajmowała się szeroko pojętą herezją, sektami a polowanie na czarownice było tylko i wyłącznie jednym z zadań.

Głównymi zarzutami jakie stawiano były:

  • latanie na miotle,
  • oddawanie czci diabłu,
  • sabaty,
  • spółkowanie z siłami nieczystymi,
  • kanibalizm,
  • rzucanie uroków,
  • sprowadzanie klęsk żywiołowych.

Aby zostać postawionym przed sądem czasami wystarczyła zwykła niechęć sąsiadów. Większość kobiet oskarżonych o czary pochodziła z nizin społecznych. Uważano, że to właśnie Ci najsłabsi są największym zagrożeniem ponieważ są najbardziej podatni na kuszenie diabła i nie mają wiele do stracenia. Biblią dla łowców czarownic była księga Malleus Maleficarum- Młot na czarownice. Już sam tytuł wskazuję, że to kobiety były najczęściej oskarżane o czary.

Proces w Salem na obrazie Tompkinsa Harrisona Mattesona, 1855

Proces w Salem na obrazie Tompkinsa Harrisona Mattesona, 1855

Na początek kilka faktów o samym autorze tego sławetnego dzieła. Heinrich Kramer urodził się najprawdopodobniej około roku 1430 nieopodal Strasburga. Już jako nastoletni chłopiec wybrał swoją życiową drogę i wstąpił do zakonu Dominikanów. Został wyświęcony w Strasburgu. Zaczął aktywnie występować przeciw Husytom, zwłaszcza na terenie Czech. W 1458 roku był świadkiem spalenia Fryderyka Reisera, husyckiego misjonarza. W 1474 musiał tłumaczyć się w Rzymie przed kapitułą generalną za obrazę cesarza Franciszka III. O dziwno wobec Heinricha nie została zastosowana żadna kara.

Nie tylko Husyci byli na celowniku zapalczywego mnicha. W 1475 roku uczestniczył w procesie przeciwko Żydom w Trydencie. Jego kariera powoli się rozwijała a dzięki papieżowi Syskstusowi IV został inkwizytorem Górnych Niemiec. Jednak nie zawsze udawało mu się wygrywać, w 1480 roku nie udało mu się doprowadzić do skazania kanonika oskarżonego o herezję. Mimo porażek Heinrich nie poddawał się, święcie wierzył w istnienie czarownic. Jednym z większych „sukcesów” naszego mnicha był proces w Ravensburgu. Według podań zostało skazanych wtedy 48 kobiet. Nie wszystkich cieszyła jednak ambicja inkwizytora. Niektórzy głośno mówili o bezzasadności niektórych oskarżeń. Kramer postanowił stworzyć jakiś punkt zaczepienia dla swoich działań. W ten sposób powstał Młot na czarownice.

Kramer w swoim dziele oprócz wymienionych czarownic potępiał także osoby nie wierzące w czarownice. Osoby które kwestionowały czary ich istnienie oskarżał o herezję. W 1500 roku został przeniesiony na Morawy aby walczyć przeciwko braciom czeskim. Zmarł w 1505 roku w Ołomuńcu, tworząc wcześniej jednak przyczynę zbiorowej histerii i śmierci wielu niewinnych osób.

Oryginalna okładka Malleus Maleficarum

Oryginalna okładka Malleus Maleficarum

W 1486 roku powstało najsłynniejsze dzieło dotyczące czarów- Młot na czarownice. Wskazanie na kobiety jest nieprzypadkowe, autor uważał je za istoty mniejszej wiary, bardziej podatne na wpływy szatana. Największym zagrożeniem miały być kobiety ubogie, bezdomne. W szczytowym okresie histerii nikt nie był bezpieczny, kobiety obwiniano o pomór bydła, mniejsze plony lub choćby grad. Wystarczył „uprzejmy” donos od niezbyt lubianych sąsiadów.

Księga teoretycznie miała dwóch autorów Heinricha Kramera i Jakoba Sprengera. W dzisiejszych czasach udział w powstaniu tego dzieła drugiego z autorów jest podważany. Heinrich miał posłużyć się nazwiskiem bardziej znanego Sprengera aby podnieść rangę tekstu. Oczywiście nie obyło się to bez echa. Jakob Sprenger zainicjował śledztwo przeciw Kramerowi, niestety nie zachował się żaden dokument na temat kary dla Heinricha. Bracia zakonni pozostali do końca życia wrogami. Dzięki rozwojowi druku Młot na Czarownice dość szybko rozprzestrzenił się po całej Europie. Aby podnieść rangę dzieła dołączano do niego bullę papieża Innocentego VIII a także uchodzącą dzisiaj za częściowo sfałszowaną aprobatę uniwersytetu kolońskiego. Księga ta mimo swej popularności od początku budziła kontrowersję. Nawet w Hiszpanii Inkwizycja podważała niektóre tezy wysnute przez Kramera.

Młot na czarownice składa się z trzech części. Pierwsza opisuje dowody na istnienie magii, druga w jakich formach ona występuje trzecia zaś w jaki sposób mają być sądzone wiedźmy. Same czary były skutkiem niezaspokojonych cielesnych żądz u kobiet. Co ciekawe tortury podczas przesłuchania były początkowo przez Kościół wzbronione, później jednak zaczęto do nich dopuszczać ale z małymi obostrzeniami. Nie wolno było torturować kobiet w ciąży, osób wobec których nie ma żadnych dowodów, nie wolno było katować aż do śmierci osoby przesłuchiwanej a także oskarżony musiał przyznać się do winy także na sali sądowej. Oczywiście w czasach zbiorowej histerii niektórzy tych zasad nie przestrzegali. Już nie tylko stare biedaczki były narażone na sąd ,znane są przypadki oskarżeń nawet wśród wysoko urodzonych. Jednym z nich jest proces księżnej Sydonii oskarżonej przez męża o czary. Sydonia starsza o dekadę od swego męża Księcia Eryka II, nie mająca z nim dzieci najwyraźniej była dla niego przeszkodą więc postanowił się jej pozbyć za pomocą stosu. Torturami zmuszono kilka kobiet do zeznań niekorzystnych dla księżnej, ta jednak dzięki pomocy cesarza Maksymiliana II uniknęła kary. Biedne wieśniaczki niestety na taką protekcję liczyć nie mogły.

Z czasem nie tylko Kościół zajmował się eliminacją czarownic, kobiety zaczęto stawiać przed sądami świeckimi. Nie wszystkie po skazaniu na śmierć ginęły na stosie, niektóre w ramach łaski wcześniej duszono lub obcinano im głowy. Co ciekawe polowanie na czarownice wiąże się najczęściej z katolikami podczas gdy najwięcej stosów płoneło w protestanckich Niemczech i nie uznającej władzy papieża Anglii. Inkwizycja w Hiszpanii uważała natomiast, że sama wiara w czary i rzucanie o nie oskarżenia jest herezją. O dziwo same procesy ratowały niekiedy skazanych od samosądów dokonanych przez współmieszkańców. Około 1% do 10% (zależnie od kraju) kończyło się wyrokiem śmierci. Dziś trudno jednoznacznie ocenić na ile polowania na czarownice oparte były na wierze w czary a na ile wygodnym narzędziem do usuwania wrogów.

Źródła
Wyborcza.pl
Historycy.org
Wikipedia.pl
„Młot na czarownice” , Heinrich Kramer; Jakob Sprenger